Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapary. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2015

PIADINA ORKISZOWA Z TUŃCZYKIEM

Z przyjemnością przedstawiam Wam włoską piadinę czyli śródziemnomorski chlebek z patelni, którego przygotowanie zajmuje 10 minut. Gwarantuję, że ją pokochacie - to przepis, którego nie da się nie doceniać. Ja chętnie zjadam ją na śniadanie lub na szybki lunch. Naprawdę ratuje życie zagonionym młodzikom, którzy żyją tempie XXI wieku.








Składniki na 2 porcje:

Chlebek:
  • 250 g mąki orkiszowej, 
  • 125 ml wody,
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia, 
  • szczypta soli morskiej, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek.

Dodatki:
  • 1 puszka tuńczyka w oleju, 
  • 3 łyżki kremowego serka koziego, 
  • garść kaparów, 
  • kilka wiórków czerwonej cebuli, 
  • garść jarmużu, 
  • 1 rzodkiewka, 
  • sol z połowy cytryny.

Przygotowanie:

Mąkę orkiszową przesiać do miski, dodać sól, proszek do pieczenia i wymieszać. Powoli wlewać wodę, mieszając wszystkie składniki widelcem. Ciasto wyrabiać kilka minut (w razie potrzeby podsypać mąką lub dolać odrobinę wody), aż będzie gładkie i jednolite. Masę podzielić na dwie równe części. Uformować kule i rozpłaszczyć je na dwa placki. Smażyć po 2-3 minuty na stronę na średnio rozgrzanej patelni na łyżce oliwy.

W trakcie smażenia przygotować nadzienie. Tuńczyka osączyć z oliwy. Wymieszać z kremowym serkiem kozim. Cebulę obrać i posiekać, kapary wyjąć z zalewy. Jarmuż umyć i pokroić, dodać posiekaną rzodkiewkę i skropić sokiem z cytryny. Podawać na ciepło, z sałatką,  przekrojone na dwie części.


Piadina na dwa sposoby

Wszyscy mamy różne gusta. Niektóre wpisują się w normę, inne nieco od niej odbiegają. Na szczęście, jak mówi nieskończenie tolerancyjne stwierdzenie: o gustach się nie dyskutuje. Dlatego też, żeby zadowolić wszystkich (a może nikogo?) możecie przygotować dwie wersje włoskiego placka. Jedna, ta która jest przedstawiona na większości zdjęć, to ta nieco bardziej popularna, czy też po prostu tradycyjna wersja. Chlebek jest delikatnie podpieczony, jest dość duży i cienki. Ma chrupiącą, złotą skórkę i delikatny środek. Coś dla tych, którzy odnajdują fetysz w pizzy na cienkim spodzie.

Moja piadina ma jednak też swoje drugie oblicze. Może być nieco mniejsza, za to bardzo puszysta, z grubą, mocno chrupiącą, przypaloną skórką. Prawdziwy raj dla amatorów pizzy amerykańskiej i przyjemności XXL. Jak dla mnie oba placki smakują równie dobrze, ale mogą być podstawą do dwóch różnych dań i inspirować sobą nadzienie. Dajcie ponieść się fantazji i wypełniajcie Wasze bułki czym tylko chcecie. Jeśli zdecydujecie się na ser, możecie dodatkowo podsmażyć piadinę po jej wypełnieniu. Niech każdy wybierze coś dla siebie.

U mnie spór o grubość i kształt placka zakończył się statusem quo.


Poza tym piadina ma swoją moc. Cała porcja, z sałatką jest dosyć kaloryczna i zapewnia uczucie sytości na długie godziny (ja po 6 godzinach od posiłku nadal byłam syta i niechętnie spoglądałam w stronę jedzenia). Doskonale nadaje się na śniadanie w aktywnym dniu lub szybki lunch w biegu. Świetnie też sprawdzi się do zabrania w lunchboxie. Placek utrzymuje świeżość bardzo długo, nawet bez podgrzewania czy tostowania.
---
Wybaczcie, ale nie stać mnie na bardziej odkrywcze uwagi w tym momencie, bo wciąż znajduję się pod wpływem sztuki "Do Damaszku" Jana Klaty (tak, to ta od hańby...). Nie za bardzo zwerbalizowałam sobie w myślach, co tak naprawdę o niej myślę, więc nie powiem Wam nic. Widocznie moje uwagi muszą sobie poleżakować, przynajmniej przez noc. To, co jednak pewne, to fakt, że żadnej hańby nie było. Sztuka nie wykorzystuje nawet w połowie genialnych zabiegów "demoralizacji społecznej", które są na porządku dziennym we współczesnym teatrze. I dobrze - miłośników grzecznych adaptacji zapraszam do szkoły podstawowej na jasełka. Gdybyśmy nie łamali reguł i nie szli do przodu pewnie do dzisiaj nie znalibyśmy koła.


Oryginalny przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera "Gotuj Sprytnie jak Jamie", którą dostałam na święta i od tego czasu korzystam z niej regularnie. Znalazłam w niej więcej, niż kilka inspiracji. Niektóre przepisy są doskonale dopracowane i nadają się wprost do zaadaptowania do mojej kuchni. Książka jest zbudowana o tyle ciekawie, że Jamie przedstawia nam jeden bazowy przepis na upieczenie danego kawałka mięsa czy ryby, który potem wykorzystuje do dań z "resztek". Tak więc, to naprawdę świetna pozycja i źródło pisane dla kucharzy większych rodzin i fanów rozsądnego gospodarowania zapasami. W kuchni, którą kreuje Jamie Oliver nic nie może się zmarnować, nawet tłuszcz spod pieczenia mięsa. Sprawdźcie!



niedziela, 16 listopada 2014

CARPACCIO WOŁOWE

Przyznam szczerze, że przez długi czas nie jadałam surowego mięsa. Surową rybę - tak, zawsze, jak najbardziej, w każdych ilościach. Ale mięso?! Nie mogłam się przemóc, aż do pewnego razu... Siedziałam z przyjaciółką w restauracji. Nie widziałyśmy się kupę czasu. Pomyślałam, w porządku, kieliszki od wina stukają o siebie radośnie co chwilę, a w brzuchu pusto! No i zamówiłam... carpaccio. Wtedy się zaczęło..., ta trochę miłość jednostronna, trochę fascynacja i respekt do surowego mięsa.
 
 
 
 
 
Składniki na 1 porcję:
  • 70 g wołowiny na carpaccio*,
  • mała garść rukoli,
  • 1 łyżka tartego parmezanu,
  • kilka kaparów,
  • kilka orzechów włoskich,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • 1 łyżeczka musztardy pikantnej,
  • szczypta soli morskiej.
* - w większości sklepów można kupić gotowe tacki z idealnie cienkim pokrojonym mięsem, jest ono niemalże przezroczyste. Mięso można pokroić także samodzielnie. Musimy upewnić się, że to może być jedzone na surowo, lekko je zmrozić i pokroić na plasterki o grubości 1 mm. Bardzo ważne, by było świeże. Nie wolno robić carpaccio z mięsa, które przekroczyło datę przydatności do spożycia!
 
Przygotowanie:
 
W szklance wymieszać musztardę z odrobiną soli, powoli wlać oliwę, cały czas mieszając. Dressing wyłożyć na talerz, na którym będziemy podawać carpaccio. Wołowinę wyłożyć delikatnie na talerz (bardzo uważać, może się rozpadać, "kruszyć", nie wolno jej rozciągać! trzeba do tego dużo cierpliwości). Posypać grubo startym parmezanem i rukolą. Udekorować posiekanymi orzechami włoskimi i kaparami. 


Carpaccio można podawać z dowolnymi dodatkami. Zawsze warto przygotować odrobinę sosu, który będzie dobrą bazą i przełamaniem smakowym do surowego mięsa. Ja najczęściej przygotowuję: sos musztardowy (jak w przepisie), sos wasabi, oliwę truflową lub pieprzową z odrobiną soli. Dodatki to również kwestia gustu. Wyrazisty ser świetnie podkreśla smak tego dania, ale można go spokojnie zastąpić czymś innym. Dobre kombinacje to: rzodkiewka - ser biały - wasabi, grana padano - gruba sól morska - kolendra czy szczypiorek - jajo na twardo - majonez sojowy.

piątek, 7 listopada 2014

SAŁATKA Z WĘDZONEJ MAKRELI Z SEREM KOZIM


Ta sałatka to ciekawy i niebanalny sposób na urozmaicenie obiadu albo kolacji. Może zarówno towarzyszyć, jak i stanowić odrębny posiłek. Jest bardzo smaczna, zdrowa, a do tego kusi wyglądem (przynajmniej mnie :)).
Wędzoną makrelę można zamienić na łososia, węgorza albo halibuta. Jeśli natomiast nie lubicie sera koziego śmiało możecie postawić na śmietankowy twarożek lub ser Halloumi.






Składniki na 1 sałatkę:
  • duża garść świeżej rukoli,
  • 1 wędzona makrela,
  • 50 g sera koziego,
  • 2 łyżki kaparów,
  • 1/2 ogórka świeżego,
  • 1 garść kiełków lucerny,
  • 2 kromki wiejskiego chleba (lub innego ulubionego),
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • 1 łyżka miodu palmowego,
  • 1 łyżka musztardy miorowej.


Przygotowanie:

Rukolę umyć, rozłożyć na talerzu. Kawałki makreli oddzielić od skóry, wyjąć ości i ułożyć na sałacie, dodać pokrojony (lub pokruszony ser kozi), ogórek, kiełki i kapary. W osobnym naczyniu wymieszać musztardę z miodem, powoli dolać oliwę, cały czas mieszając. W tosterze lub na patelni przypiec chleb. Porozrywać go na kawałki i posypać nim sałatkę. Całość skropić dressingiem.




wtorek, 18 marca 2014

SELER NACIOWY Z DOMOWYM MAJONEZEM KAPAROWO - OLIWKOWYM

     Seler naciowy to zdrowa wersja chrupiących przekąsek. Doskonale smakuje sam, ale też z domowym sosem majonezowym. Możesz zamieniać składniki i proporcje, tworząc Twój ulubiony smak majonezu. W tym przepisie przedstawiam kaparowo - oliwkowy. Jest ostry, o bardzo wyrazistym smaku. Świetnie będzie pasował do ryb i mięs z grilla!






Składniki na 4 porcje (po 170 kcal):
  • 1/2 selera naciowego, pokrojonego w cienkie słupki,
  • 2 duże ząbki czosnku,
  • 15 zielonych oliwek,
  • 4 pełne łyżki kaparów,
  • 1/3 szklanki oliwy z oliwek,
  • 2 żółtka, 
  • 1 łyżka soku z cytryny,
  • sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki oprócz selera włożyć do kielicha blendera i ucierać do uzyskania jednolitej konsystencji gęstego majonezu. Sos podawać schłodzony z pokrojonym selerem naciowym. 




środa, 26 lutego 2014

TATAR WOŁOWY

Tatar wołowy to jedna z najpopularniejszych przystawek. Wersji ma tyle, ile kucharzy, a mimo i tak zawsze kręci się wokół tych samych podstaw. Tatar z tego przepisu niepokojąco daleko odbiega od normy, bo nie ma ani żółtka, ani oliwy. Ma za to inne ciekawe dodatki - w końcu nie zawsze musi być szablonowo.








Składniki na 4 porcje ( 90 kcal każda):
  • 25 dag świeżego mięsa wołowego, zmielonego na maszynce,
  • 3 łyżki kaparów,
  • 1 biała cebula,
  • 1 łyżka sosu Worcestershire*,
  • sól, 
  • świeżo zmielony czarny pieprz,
  • słodka i ostra papryczka.
do podania: mała wiejska bagietka podzielona na 8 kromeczek

* - ewentualnie można użyć sosu sojowego


Przygotowanie:

Wołowinę zmielić na maszynce, doprawić solą, dużą ilością pieprzu i paprykami oraz sosem Wercestershire. Mięso dobrze wymieszać i schłodzić w lodówce. Podawać na kromce wiejskiego chleba z posiekaną cebulą i kaparami.




Inny pomysł na tatara znajdziecie tutaj - tatar z łososia, zupełnie inny i bardzo ciekawy, mój faworyt w kuchni!