Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2015

SAŁATKA Z CIECIERZYCĄ Z SOSEM HUMMUSOWYM

Macie może ochotę na coś pysznego, zdrowego i lekkiego? Ja zdecydowanie tak. Ochota ta towarzyszyła mi od dawna, więc chwyciłam ją za rękę i... namoczyłam ciecierzycę. Następnego dnia jadłam już moją pyszną sałatkę, a ja i moja ochota kąpałyśmy się w jacuzzi na plaży w Malibu.




Składniki na 2 sałatki:
  • 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy, 
  • 2 garści mieszanki sałat, 
  • 4 rzodkiewki, 
  • 2 jajka,
  • 1 mała czerwona papryka, 
  • 6 plastrów oscypka, 
  • 1/2 czerwonej cebuli, 
  • 1 awokado.

Dressing*:
  • 1,5 - 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy, 
  • 1 ząbek czosnku, 
  • 4 łyżki tahini, 
  • 1 szklanka wody, 
  • szczypta kuminu, 
  • 4 łyżki oliwy z oliwek, 
  • sok z 1/2 cytryny, 
  • sól (jeśli nie soliliście cieciorki podczas gotowania).
* -  sos to tak naprawdę rzadszy hummus. Ilość dressingu podana w przepisie to ok. 8 porcji. Jeśli nie chcecie mieć ich aż tyle, to wystarczy, że zrobicie zwykły hummus, a odłożoną część rozcieńczycie wodą.


Przygotowanie:

Wstawić jajka do gotowania. Na dwóch talerzach rozłożyć sałatę, ciecierzycę, pokrojoną rzodkiewkę i paprykę. Dodać ser i posiekane wiórki cebuli. Tuż przed podaniem wkroić awokado. Kiedy jajka ugotują się na twardo, przekroić na pół i położyć na sałatce.

Przygotować sos. Wszystkie składniki na hummus umieścić w kielichu blendera i zmiksować na gładką masę. Każdą sałatkę polać 3 - 4 łyżkami dressingu. Pozostały sos lub hummus przechowywać szczelnie zamknięty w lodówce.


Dookoła nas jest tyle przeżyć, tyle piękna. Playlisty majestic, kwitnące kwiaty, szerokie uśmiechy uchwycone w biegu, radość zmęczenia i spełnienia. Nastrój oczywiście bywa zmienny, ale nastawienie do życia pozostaje to samo - pozytywne. Kocham iść ulicą z słuchawkami na uszach i śmiać się jak głupia do sera, kocham to. Kocham dawać i patrzeć ile to daje szczęścia. Uwielbiam w sobie tą pozytywną radość, dziecięce nieskrępowanie, niezależność i wiatr we włosach (niekiedy).

Podobno takie pozytywne wizualizacje poprawiają nam humor i sprawiają, że założone cele stają się możliwe. Jeśli faktycznie tak jest, to super. Jeśli jednak nie, to i tak uśmiechnęłam się na sam widok tych słów i ładunku emocjonalnego, jakie one niosą.


Obecny stan wiedzy wskazuje wiele sposobów dążenia do sukcesu i realizacji celów. Podstawy leadershipu pozwalają nam praktycznie nauczyć się, jak żyć i poruszać się w dynamicznym świecie władzy i zależności służbowych, a psychologia i socjologia odpowiadają na podstawowe pytania dotyczące podstaw szczęścia, powodzenia i stabilności. Ciekawe, czy na tym świecie jest coś, co jeszcze jest niejasne, nie ma żadnej teorii. Nie ma w tej dziedzinie specjalistów, którzy są niezastąpionymi ekspertami albo nie są nimi wcale. Kiedyś jeden z profesorów powiedział mi, że tacy są właśnie pracownicy naukowi - udają, że się na czymś znają, nie znając się jednocześnie na niczym.

Nie wiem, co ta róża ma z tym wspólnego, ale pozostańmy przy założeniu, że do niezdefiniowana jednostka świata, która jest tak piękna, że jest jej wybaczone, że nic nie wie i nic nie znaczy. Oczywiście nie znaczy nic tak długo, aż jej tego znaczenia nie nadamy. Póki co pozostaje ona dla nas jedynie znakiem, czy ewentualnie symbolem. Ale być może nadzieją, szczęściem, miłością, smutkiem, melancholią. Może być pięknym wspomnieniem albo słodką obietnicą. Może być dekoracją. Może być modelką, obiektem fotograficznym, natchnieniem dla poetów i muzyków. Może być deklaracją. 

To zastanawiające, w jaki sposób dokonujemy korowania i dekodowania znaczeń. Przy założeniu, że dla naszej kultury pewne symbole są odczytywane i rozumiane w dany sposób, możemy wypracować wspólne porozumienie. Co wtedy, kiedy komunikujemy się z osobami z różnych środowisk kulturowych? Czy błaha róża może okazać się problemem? Być może zwykły kwiat nie, ale wiele innych rzeczy tak. Choćby stosunek do kobiet, rodziny, żucie gumy czy gest, wyrażający "ok". To, co w takich sytuacjach jest najważniejsze, to pamiętanie o wspólnej negocjacji i ustalaniu znaczeń. Wielokrotnie ja i Alvaro mieliśmy z tym problemy, mimo, że nasze kultury dzieli tylko 3500 km i pogoda. A może aż 3500 km? Ileż to w końcu przestrzeni dla niewypowiedzianych niuansów kulturowych i różnorodności! Musimy także pamiętać, aby kultur nie wartościować. Wydaje się to oczywiste, ale i bardzo trudne. Bo tam, gdzie pojawia się prawdziwe wartościowanie nie zdajemy sobie z niego sprawy, staje się ono przezroczyste (trochę jak w wypadku przezroczystości ras - np. biały dla białego). Nie wiem, czy termin Nacirema jest Wam znany? Jeśli nie, to proszę najpierw przeczytajcie tekst o ludziach Nacirema, a potem wygooglujcie, o czym jest tam tak naprawdę mowa.


O naszej pani ciecierzycy

Na szczęście, poza zainteresowaniami humanistycznymi mam też nieco inne - np. kulinarne. Nawiązując trochę do tych drugich poopowiadam Wam, jak zdrowa jest cieciorka i jak bardzo jej potrzebujecie i nie możecie bez niej żyć. Otóż, moi drodzy, ciecierzyca jest nieocenionym źródłem białka, a szczególnie dla wegetarian. W 100 g ugotowanego grochu włoskiego znajduje się ponad 8 g białka, które jest całkiem dobrze przyswajalne. Poza tym ciecierzyca obniża poziom złego cholesterolu i pomaga w walce z miażdżycą. Bardzo duża jest także zawartość błonnika, który szacowany jest na ok. 7,6 g (także w 100 g). Co za tym idzie wspomaga przemianę materii i walkę z zaparciami (choć może nie tak skutecznie, jak nadużywanie ksylitolu..., taki żarcik :). Niestety groch włoski może powodować wzdęcia, więc osoby, u których ten problem występuje często powinny mieć się na baczności. Poza tym, to można zamknąć oczy i jeść garściami. 

Poza walorami zdrowotnymi cieciorka ma nieocenione walory smakowe. Nadaje się do przygotowywania wielu różnych dań: past, zup czy burgerów. Warto także mieć w domu mąkę z cieciorki, z której możemy używać do zagęszczania sosów czy pieczenia chrupiących krakersów lub tortilli. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że cieciorka jest niedroga i bardzo łatwo dostępna. Jeśli więc nie włączyliście jej jeszcze do Waszej codziennej diety, to naprawdę nie wiem, na co czekacie!


Na dodatkową zachętę powiem Wam jeszcze, że sałatka daje naprawdę niezłego kopa energetycznego i zatrzymuje uczucie głodu na (w moim przypadku) ok. 5h. Sałatkę zjadłam w formie lunchu koło godziny 15 i na treningu o piątej czułam się pełna energii jak nigdy, wydawało mi się, że mogę góry (czy też sztangi) przenosić. Wyobraźcie sobie, ja, na sali ćwiczeń czerwona jak burak, ale w środku pracująca, jak dobrze naoliwiona maszyna, prę do przodu, jak wszyscy inni już leżą i odpoczywają. Nawet trenerka z niedowierzaniem patrzy, jak cały czas ćwiczę i to w jakim tempie. A ta precyzja ruchów, och! Do tego nagle gęsty, błyszczący lok spada mi na czoło, ale w niczym nie przeszkadza on moim ciężkim interwałom, które jednak mnie zdają się nie sprawiać żadnej trudności. Czujecie to? Tak właśnie czułam się podczas ćwiczeń. Smacznego!


czwartek, 9 kwietnia 2015

RÓŻOWA SAŁATKA Z ŁOSOSIEM

Dzisiaj mam dla Was propozycję na pyszną, kolorową, wiosenną sałatkę z łososiem. Moja słabość do tej królewskiej ryby przekłada się na sporą przewidywalność mojego menu i dlatego dzisiaj, po raz kolejny wylądowała ona na moim stole i blogu. Dobrze przynajmniej, że to od łososia jestem uzależniona, a nie od frytek i fast foodów!







Składniki na 1 sałatkę:
  • 2 garści mieszanki sałat, 
  • 2 rzodkiewki, 
  • 2 łyżki kremowego sera koziego w kawałku, 
  • 100 g łososia wędzonego na ciepło, 
  • 1/4 czerwonej cebuli, 
  • 1 łyżka pestek granatu, 
  • 1 łyżeczka orzeszków piniowych, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek, 
  • odrobina cytrynowego octu balsamicznego.

Przygotowanie:

Sałatę umyć i odwirować. Rozłożyć na talerzu. Rzodkiewkę pokroić na drobne plasterki, cebulę posiekać na cienkie piórka i dodać do sałaty. Wkruszyć ser kozi, a łososia oderwać widelcem i ułożyć na sałatce. Posypać pestkami granatu i orzeszkami piniowymi. Skropić oliwą z oliwek i octem balsamicznym.


U nas na stole zagościły już pierwsze wiosenne dekoracje - świeże owoce, tulipany, wesołe serwetki i zielone ozdoby, wiszące z abażurów nad stołem. Dzięki temu, nawet w pochmurne dni czujemy się naładowani pozytywną energią, którą dają nam kolory. Przez otaczanie się wesołymi przedmiotami i my jesteśmy weseli. Barwy wpływają na nasze samopoczucie i aktywność. Niektóre mogą stymulować do działania, a inne usypiać, drażnić i odbierać energię. Uważajmy, szczególnie przy wyborze koloru ścian (może czarny to nie najlepszy pomysł do pokoju dziennego?) i tapet. Tych zmian nie da się aż tak szybko odwrócić. Najbezpieczniejszym wyborem jest oczywiście biel. Ta może być jednak nudna i zachowawcza. Jeśli już decydujemy się na nią, szalejmy z dodatkami, wzorami i kolorami akcesoriów - ostatecznie nikt nie chce mieszać w szpitalu.

Pamiętam, kiedy my wybieraliśmy kolory ścian. Staraliśmy się wybierać stonowane odcienie, które dobrze współgrałyby z kremowym piaskowcem, bielą i brązem. Postanowiłam przełamać nieco śmietankowe ściany zgaszonym, brudnym brązem. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ściany okazały się być właściwie... fioletowe. Podobnie było z malowaniem garderoby, która wyszła dwadzieścia razy ciemniejsza, niż faktycznie powinna. Na szczęście przy kolorze elewacji nie daliśmy się już zmylić i celowo wybraliśmy jaśniejszy odcień, który i tak wyszedł wyraziście i nienudno.Teraz wszyscy są zadowoleni, a dom wygląda fantastycznie.


Nawiązując do przepisu, to sałatka z łososiem jest częścią mojego w miarę zdrowego jadłospisu, który ułożyłam sobie na dzisiaj. Postanowiłam zaostrzyć nieco dietę i pozbyć się części zdrowych, ale nieco grzesznych przyjemności. Moje dzisiejsze menu to:

Późne śniadanie
Płatki żytnie bio, namaczane przez noc w wodzie z tarkowanym jabłkiem, 200g serka greckiego lekkiego, łyżką miodu i 5 orzechami pecan.

Wczesny lunch
 Sałatka z łososiem z powyższego przepisu.

Lekki deser 
 Mus z mango (przepis wkrótce).

Wczesna kolacja 
Dwa małe kawałki długo pieczonej wieprzowiny z łyżką sosu winnego, 50g kaszy gryczanej i łyżką grzybków marynowanych.

Wieczorka przekąska 
 Mała sałatka caprese i 2 cienkie wafle ryżowe.

Nieco dziwna, przesunięta pora posiłków wynikła stąd, że wstałam dzisiaj nieco później, niż zwykle, a śniadanie zjadłam praktycznie już w porze I przekąski. Poza tym chodzę spać dość późno i po wczesnej kolacji, wieczorem, czułabym się głodna. Nieprawdą jest, że ostatni posiłek należy jadać o 18 czy 19. Jego porę należy dostosować do godziny, o której normalnie kładziemy się do łóżka. Spokojnie możemy pozwolić sobie na późniejszą kolację, jeśli po posiłku będziemy na nogach jeszcze minimum 2 - 3 godziny. Generalnie, zawsze powtarzam wszystkim, że unikanie lub omijanie kolacji jako sposobu na redukcję wagi jest ogromnym błędem. Nasza przemiana materii nie dostaje pobudzającego bodźca i zwalnia. Organizm stara się też na siłę zmagazynować przyjęte dotychczas jedzenie, w obawie przed długim niedostarczaniem pożywienia. Poza tym, po długiej przerwie między posiłkami, nasze wystraszone ciało może zaabsorbować z kolejnej potrawy więcej, niż powinno. 

To, czego jednak powinniśmy unikać wieczorem to cukry. Darujmy sobie owoce, a już w ogóle zapomnieć należy o słodyczach i deserach - na nie miejsce było przed południem lub najpóźniej wcześnie po obiedzie.


To, co także działa na naszą korzyść to fakt, że wiosną przestrzeganie zdrowej diety staje się łatwiejsze. Wszędzie dookoła nas są świeże owoce i warzywa, a słońce i temperatura odbierają nam apetyt na ciężkie i tłuste jedzenie. Wystarczy przestrzegać kilku prostych wskazówek, aby poczuć się świeżo, lekko i zdrowo. 

  • Zamień napoje farbowane i gazowane na wodę, herbatę, świeżo wyciskane soki. Pij dużo. Niech ciągłe picie stanie się Twoim znakiem rozpoznawczym!
  • Zjadaj ok. 75% porcji, którą spożywasz obecnie. Często ulegamy łakomstwu i zjadania zbyt wiele. Warto przed dokładką zrobić sobie 10 minut przerwy, aby zweryfikować, czy jest nam ona niezbędnie potrzebna, czy to jedynie kaprys.
  • Poszukaj dobrych zamienników - zamień chleb pszenny na pełnoziarnisty, majonez na jogurt, ciastka maślane na te owsiane. Dzięki temu krok po kroku, prawie niezauważalnie możesz wykluczyć wszystkie tuczące produkty.
  • Ruszaj się! Aktywność fizyczna jest najistotniejszym elementem dbania o siebie. Podkręca metabolizm, który spala tłuszcze nawet do 24h po treningu!
  • Usuń z kuchni niezdrowe produkty, które mogłyby Cię kusić (słodycze, wysoko przetworzona żywność, słodzone napoje). Dzięki temu, będziesz mieć pewność, że na pewno po nie nie sięgniesz.
  • Nie omijaj posiłków, nie głódź się, doprowadzi to tylko do spowolnienia metabolizmu i odkładania się tłuszczu, a przecież nie o to Ci chodzi?
  • Przestań na siłę liczyć kalorie! Jeśli lubisz matematykę, to śledź ilość białka, węglowodanów i tłuszczów w posiłkach oraz indeks glikemiczny. 
  • Obserwuj swoje ciało, jego reakcje, zmiany w nim zachodzące i ciesz się sukcesami, żyj zdrowo z uśmiechem na ustach :)



wtorek, 17 marca 2015

PIADINA ORKISZOWA Z TUŃCZYKIEM

Z przyjemnością przedstawiam Wam włoską piadinę czyli śródziemnomorski chlebek z patelni, którego przygotowanie zajmuje 10 minut. Gwarantuję, że ją pokochacie - to przepis, którego nie da się nie doceniać. Ja chętnie zjadam ją na śniadanie lub na szybki lunch. Naprawdę ratuje życie zagonionym młodzikom, którzy żyją tempie XXI wieku.








Składniki na 2 porcje:

Chlebek:
  • 250 g mąki orkiszowej, 
  • 125 ml wody,
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia, 
  • szczypta soli morskiej, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek.

Dodatki:
  • 1 puszka tuńczyka w oleju, 
  • 3 łyżki kremowego serka koziego, 
  • garść kaparów, 
  • kilka wiórków czerwonej cebuli, 
  • garść jarmużu, 
  • 1 rzodkiewka, 
  • sol z połowy cytryny.

Przygotowanie:

Mąkę orkiszową przesiać do miski, dodać sól, proszek do pieczenia i wymieszać. Powoli wlewać wodę, mieszając wszystkie składniki widelcem. Ciasto wyrabiać kilka minut (w razie potrzeby podsypać mąką lub dolać odrobinę wody), aż będzie gładkie i jednolite. Masę podzielić na dwie równe części. Uformować kule i rozpłaszczyć je na dwa placki. Smażyć po 2-3 minuty na stronę na średnio rozgrzanej patelni na łyżce oliwy.

W trakcie smażenia przygotować nadzienie. Tuńczyka osączyć z oliwy. Wymieszać z kremowym serkiem kozim. Cebulę obrać i posiekać, kapary wyjąć z zalewy. Jarmuż umyć i pokroić, dodać posiekaną rzodkiewkę i skropić sokiem z cytryny. Podawać na ciepło, z sałatką,  przekrojone na dwie części.


Piadina na dwa sposoby

Wszyscy mamy różne gusta. Niektóre wpisują się w normę, inne nieco od niej odbiegają. Na szczęście, jak mówi nieskończenie tolerancyjne stwierdzenie: o gustach się nie dyskutuje. Dlatego też, żeby zadowolić wszystkich (a może nikogo?) możecie przygotować dwie wersje włoskiego placka. Jedna, ta która jest przedstawiona na większości zdjęć, to ta nieco bardziej popularna, czy też po prostu tradycyjna wersja. Chlebek jest delikatnie podpieczony, jest dość duży i cienki. Ma chrupiącą, złotą skórkę i delikatny środek. Coś dla tych, którzy odnajdują fetysz w pizzy na cienkim spodzie.

Moja piadina ma jednak też swoje drugie oblicze. Może być nieco mniejsza, za to bardzo puszysta, z grubą, mocno chrupiącą, przypaloną skórką. Prawdziwy raj dla amatorów pizzy amerykańskiej i przyjemności XXL. Jak dla mnie oba placki smakują równie dobrze, ale mogą być podstawą do dwóch różnych dań i inspirować sobą nadzienie. Dajcie ponieść się fantazji i wypełniajcie Wasze bułki czym tylko chcecie. Jeśli zdecydujecie się na ser, możecie dodatkowo podsmażyć piadinę po jej wypełnieniu. Niech każdy wybierze coś dla siebie.

U mnie spór o grubość i kształt placka zakończył się statusem quo.


Poza tym piadina ma swoją moc. Cała porcja, z sałatką jest dosyć kaloryczna i zapewnia uczucie sytości na długie godziny (ja po 6 godzinach od posiłku nadal byłam syta i niechętnie spoglądałam w stronę jedzenia). Doskonale nadaje się na śniadanie w aktywnym dniu lub szybki lunch w biegu. Świetnie też sprawdzi się do zabrania w lunchboxie. Placek utrzymuje świeżość bardzo długo, nawet bez podgrzewania czy tostowania.
---
Wybaczcie, ale nie stać mnie na bardziej odkrywcze uwagi w tym momencie, bo wciąż znajduję się pod wpływem sztuki "Do Damaszku" Jana Klaty (tak, to ta od hańby...). Nie za bardzo zwerbalizowałam sobie w myślach, co tak naprawdę o niej myślę, więc nie powiem Wam nic. Widocznie moje uwagi muszą sobie poleżakować, przynajmniej przez noc. To, co jednak pewne, to fakt, że żadnej hańby nie było. Sztuka nie wykorzystuje nawet w połowie genialnych zabiegów "demoralizacji społecznej", które są na porządku dziennym we współczesnym teatrze. I dobrze - miłośników grzecznych adaptacji zapraszam do szkoły podstawowej na jasełka. Gdybyśmy nie łamali reguł i nie szli do przodu pewnie do dzisiaj nie znalibyśmy koła.


Oryginalny przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera "Gotuj Sprytnie jak Jamie", którą dostałam na święta i od tego czasu korzystam z niej regularnie. Znalazłam w niej więcej, niż kilka inspiracji. Niektóre przepisy są doskonale dopracowane i nadają się wprost do zaadaptowania do mojej kuchni. Książka jest zbudowana o tyle ciekawie, że Jamie przedstawia nam jeden bazowy przepis na upieczenie danego kawałka mięsa czy ryby, który potem wykorzystuje do dań z "resztek". Tak więc, to naprawdę świetna pozycja i źródło pisane dla kucharzy większych rodzin i fanów rozsądnego gospodarowania zapasami. W kuchni, którą kreuje Jamie Oliver nic nie może się zmarnować, nawet tłuszcz spod pieczenia mięsa. Sprawdźcie!



wtorek, 14 października 2014

SAŁATKA Z JARMUŻU, QUINOA, SERCA BLANCELLO I POMIDORÓW

    Tworzenie sałatek to kombinacja niezliczonej liczby składników w ciekawe i kolorowe kompozycje. Nowe pomysły na sałatki nigdy się nie skończą. Ta historia ma początek, ale nie sposób wyznaczyć jej końca! Dlatego bawmy się! Miksujmy, zmieniajmy, dodawajmy. Niech stanie się jeszcze bardziej zdrowo, świeżo i zaskakująco!








Składniki na 1 sałatkę (450 kcal):
  • 1/8 szklanki quinoa, 
  • 3 liście jarmużu, 
  • 1 pomidor, 
  • 50 g sera blancello lub feta, 
  • 2 rzodkiewki, 
  • 2 łyżki uprażonych pestek słonecznika,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek, 
  • 1 łyżeczka rozmarynu, 
  • 1/2 łyżeczki tymianku, 
  • sól morska,
  • posiekany szczypiorek.

Przygotowanie:

     Quinoa dokładnie umyć i ugotować. Listki jarmużu oderwać od twardych łodyżek i porwać na mniejsze kawałki. Pomidora, ser i rzodkiewkę pokroić. Dodać ugotowaną komosę, pestki słonecznika i szczypiorek. Oliwę wymieszać z przyprawami i polać sałatkę. 




niedziela, 5 października 2014

SAŁATKA ZIEMNIACZANA Z TUŃCZYKIEM, JAJKIEM I OLIWKAMI

     Sałatka ziemniaczana to wspaniała alternatywa obiadu na mieście. Jej przygotowanie zajęło mi zaledwie kilka minut, a dosłownie i w przenośni uratowała mi życie w niekończącej się kolejce po ubezpieczenia. Ratowałam się też ciastem z dyni, ku zazdrości moich wszystkich współkolejkowiczów :) tak więc warto - bo zdrowo, bo świeżo, bo wiemy, co jemy!







Składniki na 2 porcje (po 570 kcal): 

  • 5 średnich ziemniaków, 
  • 1 puszka kawałków tuńczyka w oleju, 
  • 2 jajka na twardo, 
  • 2 rzodkiewki, 
  • 4 łyżki zielonych oliwek, 
  • 4 łyżki oliwy z oliwek, 
  • świeżo mielony pieprz, 
  • sól morska, 
  • szczypiorek, 
  • świeży tymianek.

Przygotowanie:

     Ziemniaki obrać, umyć, pokroić w ćwiartki i ugotować do miękkości. Ostudzić i przełożyć do dużej miski. Dodać tuńczyka osączonego z zalewy, drobno posiekana jaja ugotowane na twardo, rzodkiewkę oraz oliwki. Doprawić solą, pieprzem i oliwą z oliwek. Przed podaniem posypać szczypiorkiem i tymiankiem.



czwartek, 26 czerwca 2014

PIKANTNY TATAR Z ŁOSOSIA

Sekret tego łososia polega na jego subtelnej pikanterii - o tyle ciekawej, że nie jest ona podana wprost, ale ukryta w rzodkiewce, rukoli i - wreszcie - w delikatnej oliwie wasabi. Ostrość dania można oczywiście dopasować do swoich indywidualnych upodobań. Gorąco zachęcam do testowania wszystkich połączeń smakowych i do odkrywania swoich ulubionych!







Składniki na 4 porcje (po 210 kcal):
  • 500 g świeżego łososia (najlepiej filet bez skóry),
  • 4 rzodkiewki, 
  • 1 czerwona cebula,
  • garść rukoli, 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżka soku z cytryny, 
  • sól morska, 
  • świeżo zmielony pieprz, 
  • 1/4 łyżeczki pasty wasabi.
opcjonalnie: przyprawa maggi w płynie (bez glutaminianu sodu).



Przygotowanie:

Łososia umyć, zmielić w maszynce. Doprawić solą, pieprzem i maggi (jeśli używamy). Na tarce z dużymi oczkami zetrzeć czerwoną cebulę. Wymieszać z rybą i odstawić do lodówki na około 1 godzinę. Rzodkiewkę zetrzeć na tarce. Oliwę wymieszać z pastą wasabi. Łososia podawać ułożonego na talerzu z rzodkiewką, rukolą, oliwą wasabi oraz solą gruboziarnistą i pieprzem. Tuż przed podaniem skropić sokiem z cytryny.




środa, 23 kwietnia 2014

OMLET Z SEREM KOZIM I AWOKADO

Na wiosnę omlet przybiera wiosenne kształty, naturalna kolej rzeczy. Podrasowujemy go rzodkiewką, awokado, rukolą i mamy fantastyczny, zdrowy i sycący obiad, bogaty w białko, zdrowe węglowodany i witaminy. Tak więc wiosno - kolorowa, chrupiąca! Nadchodź!








Składniki na 1 omlet (520 kcal):
  • 2 jaja wiejskie,
  • 1 łyżka mleka, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1/2 dojrzałego awokado,
  • 50 g sera koziego pleśniowego,
  • 3 rzodkiewki, 
  • szczypiorek, 
  • 1 łyżeczka słodkiej papryczki, 
  • sól kamienna.
do podania: rukola

Przygotowanie:

Na patelni rozgrzać oliwę. Jajka ubić trzepaczką, dodać mleko, sól, papryczkę i zamieszać. Wylać na rozgrzaną patelnię i od razu rozłożyć plastry sera koziego. Zmniejszyć ogień i smażyć pod przykryciem na złoty kolor. Awokado obrać, usunąć pestkę i pokroić w kosteczkę, rzodkiewki i szczypiorek umyć i pokroić. Omleta zdjąć z patelni, wyłożyć na niego przygotowane warzywa i złożyć na pół. Podawać z rukolą.