Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 czerwca 2016

RÓŻANA OWSIANKA ŻYTNIA Z SOSEM TRUSKAWKOWYM I PRAŻONYMI MIGDAŁAMI



Składniki na 4 porcje:
  • 15 łyżek otrąb żytnich, 
  • 3 szklanki waniliowego mleka ryżowego (lub dowolnego),
  • 1 łyżka wody różanej,
  • szczypta cynamonu, 
  • 6 szklanek truskawek, 
  • 2 łyżki syropu klonowego.
do podania: pokrojone truskawki, uprażone migdały 

Przygotowanie: 

W rondelku z grubym dnem wymieszać otręby i mleko ryżowe. Dodać cynamon i wodę różaną. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować ok. 5 minut. W międzyczasie zblendować truskawki z syropem klonowym i uprażyć płatki migdałowe na suchej patelni.
Podawać od razu, z sosem truskawkowym, kawałkami owoców i prażonymi migdałami.



poniedziałek, 11 stycznia 2016

DELIKATNY KREM PIECZARKOWY

Zima to dla mnie przede wszystkim gorące, treściwe dania, gęste zupy, wszystko, co rozgrzewa i nie pozwala nam zbytnio się wychłodzić. Nie musi to jednak oznaczać objadania się ciężkim i tłustym jedzeniem, które zamiast stać się naszym paliwem, utuczy nas do rozmiaru 3XL. Z potrzeby wykreowania takiego właśnie zimowego menu powstał ten krem - zdrowy, łatwy i szybki w przygotowaniu. Zainspirowany anegdotką Julki o kremie pieczarkowym jej mamy. Być może troszkę go podkręciłam, ale, jak by nie było, od tego tutaj w końcu jestem. 



Składniki na 3 porcje:
  • 40 dag pieczarek (ważonych przed obraniem), 
  • 1 łyżka oliwy truflowej, 
  • 1 średnia cebula, 
  • 2 ząbki czosnku, 
  • 1/2 l dobrego bulionu, 
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego,
  • 1/2 łyżeczki tymianku, 
  • świeżo zmielony pieprz, 
  • sól morska.
do podania: kwaśna śmietana, oliwa truflowa, świeżo zmielony pieprz, prażone płatki migdałowe i ziarna słonecznika, nasiona konopi, zielona cebulka, koperek, pietruszka. 


Przygotowanie:

Pieczarki obrać, umyć i pokroić w plastry. Na dużej patelni rozgrzać oliwę, cebulę posiekać i podsmażyć przez chwilę. Dodać pieczarki i czosnek przeciśnięty przez praskę. Smażyć na wolnym ogniu ok. 10 min.

Kiedy pieczarki będą już miękkie, zalać je bulionem, dodać tymianek i gotować jeszcze kilka minut. W międzyczasie uprażyć na suchej patelni płatki migdałowe i ziarna słonecznika. Zawartość patelni wraz z mlekiem umieścić w kielichu blendera i zmiksować na gładki krem. Doprawić do smaku solą i pieprzem. 

Podawać na ciepło z drobno posiekaną zieleniną, śmietaną, kroplą oliwy truflowej, nasionami konopi oraz uprażonymi migdałami i słonecznikiem.



Tak przygotowany krem pieczarkowy to całkiem ciekawa alternatywa dla tradycyjnej i nieco oklepanej już w okresie około świątecznym zupy grzybowej. Naturalnie, jeśli macie taką ochotę podobny krem możecie przygotowanie z nieco szlachetniejszych grzybów, niż tych z rodziny pieczarkowatych. Ponadto, jeśli potrzebujecie kilku dodatkowych kalorii warto dorzucić także ulubiony rodzaj kaszy albo kawałki kurczaka z bulionu. To właśnie od dodatków zależy czy nadacie tej zupie charakter lekkiej przystawki czy pełnego, pożywnego dania. 

Poza tym, sama baza dania też może ulec małej zmianie. Jeśli wolicie niezabielaną zupę, zamiast mleka roślinnego (lub zwykłego, według preferencji), wystarczy, że uzupełnicie ją odpowiednią ilością bulionu. Jeśli jednak dodatek mleka w zupie w miejsce śmietany wydaje Wam się co najmniej dziwny, możecie też śmiało zabielić ją w sposób tradycyjny (redukując ilość śmietany do maksymalnie kilku łyżek - w przeciwnym razie zupa będzie bezbarwna, bez charakteru i przede wszystkim tłusta).


Zupa porządnie wszystkich zaskoczyła. Poza jej nieoczywistym smakiem, przełamała też kanony w kwestii doboru dodatków. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam kombinować, mieszać i próbować. Zupełnie z innej perspektywy spoglądam na zupę z ciekawie (i zdrowo) skomponowanymi dopełniaczami, niż z dodatkiem białego makaronu albo rozgotowanych ziemniaków. Pomyślcie o tym następnym razem przygotowując obiad. Zaskoczcie siebie samych zamieniając lane kluski w pomidorowej na rwany ser mozzarella i pesto z bazylii. Nawet, jeśli takie połączenie nie przypadnie Wam do gustu, nie zarzucicie sobie, że nie spróbowaliście.



piątek, 15 maja 2015

GRUSZKA NA CIEPŁO Z GRANOLĄ Z GORZKIEJ CZEKOLADY

Co zrobić, kiedy za oknem wita nas szary dzień, a chlupiący deszcz w niczym nie przypomina ciepłej, letniej mżawki? Najlepiej oczywiście zaserwować sobie energetyczne śniadanie, które pobudzi nas do działania. Niech będzie nawet na szarym talerzu, a co tam!








Składniki na 1 porcję:
  • 1 średnia gruszka, 
  • 1 łyżeczka tłuszczu kokosowego, 
  • 2 łyżki jogurtu greckiego lekkiego, 
  • 4 łyżki domowej granoli*, 
  • 2 łyżeczki dżemu malinowego, bez dodatku cukru, 
  • 1 łyżeczka płatków migdałów, 
  • 1 łyżeczka wiórków kokosa, 
  • szczypta kardamonu.
* - ja wykorzystałam bazującą na kaszy gryczanej, domową granolę z gorzkiej czekolady. Jeśli nie mamy pod ręką Waszej, zdrowej wersji, najlepiej sięgnąć po niesłodzone płatki kukurydziane lub owsiane. Ważne, aby nie miały dodatku cukru - całe danie jest już wystarczająco słodkie.

Przygotowanie: 

 Gruszkę umyć i przekroić na pół, delikatnie wydrążyć gniazdo nasienne. Tłuszcz kokosowy rozgrzać na patelni z nieprzywieralną powłoką. Gruszki podsmażać na małym ogniu po ok. 1 minutę na stronę. Przełożyć na talerz. Do wgłębiania w środku nałożyć dżemu malinowego, posypać granolą, płatkami migdałów i kokosa, doprawić szczyptą kardamonu. Podawać z jogurtem greckim.


Parę słów o eko-zakupach

Coraz częściej stajemy przed trudnym wyborem pomiędzy zwykłymi produktami, a tymi, które są certyfikowane jako żywność bio, eko, czy bez cukru / glutenu / innych cudów. Zazwyczaj decydujemy się na te drugie w trosce o nasze zdrowie, prewencję czy też ze względu na konkretną dietę, alergię czy nietolerancję. Często nie mamy niestety wyboru i jesteśmy zmuszeni do wydatków na produkty z wyższej półki. Jednak ciężko ukryć, że zakupy takiej ekstra żywności wiążą się ze znacznie większym kosztem i uciążliwymi poszukiwaniami. Co więc warto zrobić, aby ułatwić nam nieco zakupowe życie i przyciąć trochę koszty?

- Zaopatrujmy się w sklepach on-line. To te mają najczęściej najbardziej konkurencyjne ceny w porównaniu z małymi sklepami lub zdrowym działem w tradycyjnych marketach. Ze swojej strony mogę polecić podrzucony mi przez ciocię adres strony dr Pelc. Ceny są bardzo przystępne, a sklep oferuje dowóz lub darmowy odbiór na miejscu (Kraków), 

- Sprawdzajmy czy w naszym mieście lub okolicy nie organizują targów zdrowej lub lokalnej żywności. Sprzedawcy na tego typu imprezach zawsze przygotowują specjalne ceny, nieco niższe od regularnych, sklepowych, 

- Kupujmy w dużych gabarytach. Mowa tu oczywiście o produktach o długiej dacie ważności, takie jak tłuszcz kokosowy, kasze, białka czy ziarna, 

- Poświęćmy raz a porządnie czas na znalezienie i wytypowanie naszych ulubionych produktów. Dzięki temu zakupy pójdą znacznie szybciej, bo nie będziemy tracić czasu na każdorazowe czytanie etykiet, 

- Spróbuj przygotowywać niektóre rzeczy samodzielnie. Jeśli nie pijesz mleka krowiego to wiesz, że większość mlek roślinnych oscyluje w granicach 7 - 10 zł za 1 litr (poza mlekami z Rossmana, które bardzo polecam), możesz jednak bez żadnego wysiłku przygotować je samemu. Podobnie jak ekologiczne kostki rosołowe, ziołowe przyprawy, aromatyczne oliwy czy zdrowe pieczywo, 

- Wymieniajmy się doświadczeniami ze znajomymi. Może oni wiedzą, gdzie i kiedy warto kupować dane produkty. Z własnego doświadczenia wiem, że poszukiwania w grupie są owocniejsze. W końcu co kilka par oczu to nie jedna,

- Zapoznaj się z właścicielami gospodarstw rolnych w okolicznych wsiach. Od czasu do czasu chętnie dorzucą kilka wiejskich jajek lub domowy serek gratis na stałych klientów, słowo!

 

niedziela, 19 kwietnia 2015

WEGAŃSKIE TRUFLE Z RUMEM

Podobno naukowcom z Oxfordu udało się ustalić, że muzyka oddziałuje na odczuwanie smaku jedzonych potraw. Gorzkie delikatesy mają smakować lepiej przy głębokich i ostrych tonach. Idealnym utworem do kosztowania kawy i czekolady ma być "Nessun Dorma" w wykonaniu Pavarottiego.  Tak więc w porządku, Luciano prowadzi melodię, ja mam przed sobą trufle, próbuję... jest dobrze. Jest naprawdę wspaniale!



Składniki na 25 - 30 trufli:
  • 1 i 3/4 szklanki posiekanych i wydrylowanych suszonych daktyli, 
  • 1/2 szklanki suszonej żurawiny, 
  • 1/3 szklanki rodzynek, 
  • 1/4 szklanki wiórków kokosowych, 
  • 1/5 szklanki posiekanych nerkowców, 
  • 1 łyżeczka cynamonu, 
  • 2 łyżki gorzkiego kakao, 
  • 4 łyżki ciemnego rumu, 
  • 4 łyżki wody, 
  • szczypta soli morskiej.
dodatkowo należy przygotować gorzkie kakao, wiórki kokosowe, pestki dyni i płatki migdałów do obtoczenia trufli.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera i zmiksować na gładką masę. Jeśli mamy wolny blender lub taki, który może nie może sobie poradzić z tak gęstą konsystencją, możemy dwukrotnie przepuścić ją przez elektryczną maszynkę do mielenia. Z gotowej, jednolitej masy formować małe kuleczki. Obtaczać je w kokosie, kakao, pestkach dyni lub migdałach i układach w małych papierowych papilotkach. Przechowywać do kilku dni w lodówce lub w zamrażarce.


Moje badania nad wymyślaniem i tworzeniem deserów, które nie powodowałyby wyrzutów sumienia wciąż trwają i nie wiem, czy zostaną kiedykolwiek zakończone. Wynikami i tak dzielę się z Wami na bieżąco. W ogólnie ciężko mi sobie wyobrazić, abym miała kiedyś zakończyć swoją podróż z przepisami i gotowaniem. Codziennie się rozwijam, poznaję nowe smaki i techniki gotowania. Ciężko mi pojąć, że pewnego dnia miałabym zdecydować, że od dzisiaj nie wymyślam już nic więcej i gotuję jedyne znane mi potrawy. Do tego przygotowałabym jeszcze ogromny dokument i stosowną pieczątkę na tą okazję, żeby wszystko odbyło się odpowiednio ceremonialnie. Nie, raczej byłoby to niemożliwe. Zdecydowanie jestem typem osoby, która w gotowaniu woli sięgać po nowe smaki, niż odtwarzać te już dobrze znane, aczkolwiek na wszystko jest czas i miejsce.



Okazało się, że tym razem miałam więcej chętnych do pomocy. Moi bliscy zazwyczaj zaczynają się interesować jedzeniem i gotowaniem w momencie, kiedy danie trafia na stół i przychodzi moment próbowania efektu końcowego. Niestety, jeśli chodzi o pasję do gotowania i poszukiwania nowych smaków to jestem w tym temacie odosobniona. Odkąd pamiętam, moi rodzice nigdy nie interesowali się kuchnią. Dzięki temu swoje pierwsze kroki poczyniłam już w szkole podstawowej, gotując niezwykle skomplikowane spaghetti z sosem pomidorowym z proszku. Odpowiednie okoliczności, dobrały się z zainteresowaniami i powstała z tego prawdziwa pasja i miłość, która podparta pewną ideologią stała się ogromną częścią mojej osoby. Dzisiaj mogę powiedzieć, że gotowanie może być sposobem na życie. Naturalnie, nie samo przyrządzanie potraw, ale to wszystko, co temu towarzyszy. Zawsze utrzymuję, że gotowanie, fotografia kulinarna, food blogi to sztuka nowoczesna, która jest na tyle świeża, że nie została jeszcze być może zdefiniowana jako sztuka i nie jest odbierana przez społeczeństwo w ten sposób. Nie szkodzi, w końcu w słowniku języka polskiego istnieje słowo pionier. 


 



środa, 4 marca 2015

OMLET BIAŁKOWY Z CYTRYNOWYM KOGEL MOGEL

Każdy z nas królewskie śniadanie wyobraża sobie nieco inaczej. U jednych będzie to piknik w ogrodzie, u innych bliny z łososiem i szampan w łóżku. U mnie właściwie nie jest to ani jedno, ani drugie. Najważniejszy jest czas, dużo czasu. No i święty spokój. Jedzenie, paradoksalnie, schodzi w tym wypadku na drugi plan. Dzisiaj miałam jednak i jedno, i drugie.







Składniki na 1 porcję:
  • 2 jaja wiejskie, 
  • 1 łyżeczka tłuszczu kokosowego, 
  • 1 garść płatków migdałów, 
  • 1 łyżka maki owsianej, 
  • 1 łyżka wiórków kokosowych, 
  • 2 łyżki ksylitolu, 
  • 1 łyżka syropu klonowego,
  • sok z połowy cytryny, 
  • szczypta soli morskiej.

Przygotowanie:

 Płatki migdałów uprażyć na suchej patelni na średnim ogniu. Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodać mąkę owsianą i wiórki kokosowe. Bardzo delikatnie wszystko wymieszać. Smażyć na średnio rozgrzanej patelni, na tłuszczu kokosowym ok. 3 minuty pod przykryciem (aż usmaży się na złoty kolor). Omlet zgrabnie przewrócić na drugą stronę i pozostawić jeszcze na 1 minutę. Podczas smażenia przygotować kogel mogel. Żółtka wymieszać z ksylitolem i ubijać, aż masa zrobi się jasna i gładka, dodać sok z cytryny. Upieczonego omleta przełożyć na talerz. Polać obficie koglem moglem, syropem klonowym i oprószyć płatkami migdałów. 


Za inspirację serdecznie dziękuję Natalii, która żywi się wg diety paleo. Niemalże codziennie przychodzi do mnie ze sprawozdaniem swoich fantastycznych posiłków (bo ma niezmierzoną kulinarna fantazję) i zachęca mnie tym samym do moich prób kuchennych. Przedwczoraj przygotowała na śniadanie kokosowego omleta, więc tym razem nie wytrzymałam i od razu zabrałam się do pracy, tworząc moją kokosowo -  cytrynową wersję omleta, lekkiego jak obłoczek. Początkowo nie byłam zbyt przekonana do omletów z samych białek, szczególnie mając w pamięci, jak przyjaciel Alvaro codziennie pałaszuje omlet z samych białek (w butelce...), ale ostatecznie moje badania uznaję za zakończone sukcesem. 

Od dawna marzyło mi się dobre, sycące śniadanie, bo po urlopowym all inclusive byłam wykończona ohydnym jedzeniem hotelowym, z którego autentycznie nie dało się wybrać nic dobrego.


Kogel mogel jest świetnym dodatkiem do omleta. Jest równie pyszny jak lemon curd, a wypada od niego znacznie lepiej pod względem zdrowego składu. Praktycznie rzecz biorąc nie grzeszymy dodatkowymi kaloriami czy cholesterolem, bo w sosie znajduje się to, co powinno (czy raczej mogłoby) znajdować się w omlecie - wystarczy, że od masy odejmiemy żółtka i wykorzystamy je do czegoś innego. 

Kogel mogel możecie przyrządzić w wielu wersjach smakowych. Ja szczególnie polecam Wam mój ulubiony - cytrynowy i czekoladowy. Te właśnie smaki pamiętam z dzieciństwa. Prawdopodobnie był to jedyny deser, z którym potrafiła poradzić sobie moja mama. Fantastycznie smakuje także w wersji alkoholowej (to już niekoniecznie smaki dzieciństwa) czy kawowej. Wystarczy, że do żółtek utartych z cukrem brzozowym dodamy kilka kropel rumu, łyżeczkę kawy instant czy łyżkę dobrej jakości kakao. Wyczarujemy dzięki temu wiele ciekawych kombinacji, które urozmaicą omlet lub staną się deserem samym w sobie. 

To, o czym koniecznie musimy pamiętać, to dobrej jakości jaja, "zerówki". Szczególnie, kiedy przygotowujemy dania z surowego żółtka. Więcej na ten temat pisałam tutaj.





poniedziałek, 1 grudnia 2014

PODWÓJNIE CZEKOLADOWE CIASTKA PALEO

Wiecie, jak wygląda miłość od pierwszego wejrzenia? Niby niepozornie, ale kiedy jej skosztujecie, to rozumiecie, dlaczego jest taka słodka i dlaczego piali o niej najwybitniejsi tego świata. Kiedy serce mocniej zabije, logika wylatuje oknem. Czy można było piękniej opisać... ciastko?

Składniki na 6 dużych lub 12 małych ciastek:

Masa:
  • 2 szklanki płatków migdałowych, zmielonych na mąkę, 
  • 1/4 szklanki dobrej jakości kakao, 
  • 1/2 szklanki mleczka kokosowego, 
  • 2 jajka wiejskie, 
  • 1/4 szklanki cukru brzozowego, 
  • kilka kropel aromatu migdałowego, organicznego, 
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej, 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Nadzienie*:
  • 1 dojrzałe awokado, 
  • 2 pełne łyżki dobrej jakości kakao, 
  • 3 łyżki syropu z agawy (lub klonowego).

* - ja połowę ciastek przełożyłam masą czekoladową, a połowę domowym masłem orzechowym. Jeśli zechcecie przełożyć wszystkie ciastka czekoladą, zróbcie podwójną porcję kremu.

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzać na 175 stopni (góra - dół). Dwie blachy do pieczenia wyłożyć papierem. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w misce (jeśli chcecie, aby migdały były u was wyraźnie wyczuwalne, możecie "nie domielić" nieco mąki). Ciasteczka formować za pomocą łyżki do lodów, aby miały podobny rozmiar. Jeśli masa wychodzi wam dość rzadka, to może się rozlewać (nie wpłynie to na smak ciasteczek, a jedynie na ich maxi rozmiar - mogą nawet podwoić swoją średnicę). Piec ok. 15 minut. Ostudzić i przełożyć kremem czekoladowym i/lub masłem orzechowym. Przechowywać w lodówce.


 

Czekoladowy krem z awokado, to naprawdę dobry pomysł, prawda? Pierwszy raz zetknęłam się z nim kilka lat temu w jednym z magazynów kulinarnych przy artykule w stylu 1000 pomysłów na awokado. Nieco się skrzywiłam, ale niezwykle rozbudziło to moją wyobraźnię. Wiedziałam o zastosowaniu tego owocu, jako do bazy musów i kremów, ale nigdy się na to nie skusiłam. Po prostu awokado za szybko nam schodziło do innych potraw! Wczoraj zrobiłam ten krem po raz pierwszy i szczerze mówiąc, zwalił mnie z nóg. Był rewelacyjny! Niezwykle delikatny i intensywny w smaku (też za sprawą fantastycznego kakao, którego użyłam). 

Dopiero od niedawna zaczęłam doceniać domowe wyroby czekoladowe, bo szczerze powiedziawszy to za nią nie przepadam. Oczywiście jem, lubię, ale mając wybór między deserami białymi/jogurtowymi/kokosowymi, zawsze wybiorę właśnie te, a nie czekoladowe. Coś na kształt faktu, że nie lubię frytek (nie dlatego, że są niezdrowym fast foodem, tylko autentycznie nie smakują mi; wolę wybrać ziemniaki gotowane, duszone czy pieczone).

Wszystko zmieniło się właśnie od przygód z domowymi wyrobami czekoladowymi. Myślę, że stoi też za tym wysoka jakość używanych produktów (dlatego właśnie nigdy nie znosiłam hiszpańskich pseudo - słodyczy, pachnących plastikową cytryną; nie tyle, że sztuczne barwniki, aromaty i konserwanty, to jeszcze beznadziejne!). Polecam wam wszystkim, niezależnie, czy jesteście wege, paleo, zdrowo czy jecie absolutnie wszystko. Awokado doskonale zastępuje tłuszcz, którego musielibyście użyć w kremie czekoladowym. Zadbacie nie tylko o doskonały smak deseru, ale także jego walor zdrowotny i jakościowy.



Ciasteczka śmiało możecie zrobić dla wszystkich. Uwierzcie, goście je pokochają! Przetestowałam je na kilku skrajnie różnych osobach, o odmiennym podejściu do żywienia. Co powiedzieli?

Ewa {je zdrowo i niezdrowo, trochę wszystkiego, docenia dobrej jakości produkty} : wow, jakie to dobre! Co to jest? (o musie czekoladowym)

Jacek {samiec mięsożerny, polska kuchnia najlepsza, byle tłusta i dużo} : przekochany uśmiech zadowolenia

Duda {wegetarianka, bardzo dużo wie o dobrym jedzeniu, odżywia się niezwykle zdrowo} : z czekoladą lepsze, niż z masłem orzechowym!


 Oryginalny przepis znajdziecie tutaj. Przepis na część pieczoną ciasteczek poddałam jedynie kosmetycznym zmianom, natomiast z ich przełożeniem poszłam w zupełnie inną stronę. Wy także możecie wymyślić wasze własne wersje. Dobrym pomysłem może być np. ubicie stałej części mleczka kokosowego z cukrem.