Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

WYTRAWNA OWSIANKA Z AWOKADO, JAJKIEM, PAPRYKĄ I CZARNYM SEZAMEM

Owsianka na słono, niech się dzieję, a co tam! Proste śniadanie, które w energetyzujący sposób zapewni Wam z pewnością nieco bardziej ekscytujący poranek, niż tradycyjna, słodka owsianka. Trudno, trzeba przełamywać bariery własnego zamknięcia na nowości. Przyznam szczerze, że kiedy zrobiłam ją po raz pierwszy, to miałam do niej nieco ambiwalentny stosunek, ale jest to jednak jedno z tych dań, które zyskują przy bliższym poznaniu.



Składniki na 2 porcje:
  • 6 łyżek płatków owsianych, 
  • 2 szklanki wody, 
  • sól morska, 
  • 1/2 dojrzałego awokado, 
  • 1/2 czerwonej papryki, 
  • 1 jajko na twardo, 
  • 2 łyżeczki czarnego sezamu, 
  • szczypiorek.

Przygotowanie:

Płatki owsiane wsypać do rondelka z grubym dnem, zalać wodą, dodać sól i gotować do uzyskania gęstej papki ok. 10 - 15 minut.

W międzyczasie awokado przepołowić na pół, pokroić, paprykę posiekać w kosteczki. Jajko ugotować na twardo. Podawać jak tylko owsianka będzie gotowa z przygotowanymi składnikami. Posypać czarnym sezamem i szczypiorkiem.

Zauważyłam ostatnio, że z nowymi daniami często bywa tak, że nie od razu stają się naszymi faworytami. Niejednokrotnie potrzebujemy nieco więcej czasu, by się do nich przekonać (i to nie bynajmniej próbując ich po raz kolejny), one jedynie potrzebują czasu w naszej głowie, aby jakoś się tam zadomowić i przygotować organizm na kolejny szok, spowodowany przyjęciem danych składników, zmieszanych w odpowiednie konfiguracje. Ale, ale... czyż nie jest tak naprawdę? Przypomnijcie sobie te wszystkie razy, kiedy w podróży próbowaliście czegoś szalonego, dziwnego, czegoś, czego nazwać nawet nie umieliście i nie wywołało to Waszego głośnego zachwytu. Mimo, to po powrocie z wakacji, oglądając zdjęcia okolicznościowe, czujecie ślinkę napływającą do gardła na myśl o tym ślimaku na musie z biedronki. Przykładowo. 

Tak też bywa ze mną. Potrzebuję czasu, aby dopasować się do nowych doznań kulinarnych. Najlepszym tego przykładem jest moja przygoda z hummusem. Jedząc go po raz pierwszy nie doznałam kulinarnego olśnienia, smakował mi owszem, ale był to raczej związek komfortowy, niż wielka miłość. Potem jednak ten smak wracał do mnie, w zapachach, wyobraźni, miałam po prostu ochotę na ten wielki hummus. Co ciekawe, kiedy jadłam go po raz drugi i kolejny, wydawało mi się, że to zupełnie inna potrawa, nowe danie. Nie te smaki, szaleństwo. Rozumiem, hummus hummusowi nie równy, ale ogólne wyobrażenie o smaku pasty z cieciorki miałam i nie różniły się obie od siebie aż tak bardzo. Tak czy owak, interesująca zależność.


Co jednak bardziej interesujące, niż same rozważania kulinarne, to miejsce na mapie kulinarnej Krakowa, które odkryłam w zeszły czwartek dzięki kochanej Julce. Traktuje się tu o Szalom Falafel, który absolutnie położył mnie na kolana swoim fenomenalnym falafelem i nie najgorszym hummusem. Jula, znawczyni Kazimierza, jego restauracji, a tym bardziej kuchni izraelskiej zaprowadziła nas do niepozornego baru take away, który swoim wyglądem bardziej odstraszał, niż zachęcał, ale trzeba przyznać, to co robią - robią cholernie dobrze! 

Jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicach krakowskiego Kazimierza, nie próbujcie omijać tego miejsca, jest świetne, hipnotyzuje autentycznością smaków, jeśli mogę tak stwierdzić.


wtorek, 14 kwietnia 2015

SAŁATKA Z CIECIERZYCĄ Z SOSEM HUMMUSOWYM

Macie może ochotę na coś pysznego, zdrowego i lekkiego? Ja zdecydowanie tak. Ochota ta towarzyszyła mi od dawna, więc chwyciłam ją za rękę i... namoczyłam ciecierzycę. Następnego dnia jadłam już moją pyszną sałatkę, a ja i moja ochota kąpałyśmy się w jacuzzi na plaży w Malibu.




Składniki na 2 sałatki:
  • 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy, 
  • 2 garści mieszanki sałat, 
  • 4 rzodkiewki, 
  • 2 jajka,
  • 1 mała czerwona papryka, 
  • 6 plastrów oscypka, 
  • 1/2 czerwonej cebuli, 
  • 1 awokado.

Dressing*:
  • 1,5 - 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy, 
  • 1 ząbek czosnku, 
  • 4 łyżki tahini, 
  • 1 szklanka wody, 
  • szczypta kuminu, 
  • 4 łyżki oliwy z oliwek, 
  • sok z 1/2 cytryny, 
  • sól (jeśli nie soliliście cieciorki podczas gotowania).
* -  sos to tak naprawdę rzadszy hummus. Ilość dressingu podana w przepisie to ok. 8 porcji. Jeśli nie chcecie mieć ich aż tyle, to wystarczy, że zrobicie zwykły hummus, a odłożoną część rozcieńczycie wodą.


Przygotowanie:

Wstawić jajka do gotowania. Na dwóch talerzach rozłożyć sałatę, ciecierzycę, pokrojoną rzodkiewkę i paprykę. Dodać ser i posiekane wiórki cebuli. Tuż przed podaniem wkroić awokado. Kiedy jajka ugotują się na twardo, przekroić na pół i położyć na sałatce.

Przygotować sos. Wszystkie składniki na hummus umieścić w kielichu blendera i zmiksować na gładką masę. Każdą sałatkę polać 3 - 4 łyżkami dressingu. Pozostały sos lub hummus przechowywać szczelnie zamknięty w lodówce.


Dookoła nas jest tyle przeżyć, tyle piękna. Playlisty majestic, kwitnące kwiaty, szerokie uśmiechy uchwycone w biegu, radość zmęczenia i spełnienia. Nastrój oczywiście bywa zmienny, ale nastawienie do życia pozostaje to samo - pozytywne. Kocham iść ulicą z słuchawkami na uszach i śmiać się jak głupia do sera, kocham to. Kocham dawać i patrzeć ile to daje szczęścia. Uwielbiam w sobie tą pozytywną radość, dziecięce nieskrępowanie, niezależność i wiatr we włosach (niekiedy).

Podobno takie pozytywne wizualizacje poprawiają nam humor i sprawiają, że założone cele stają się możliwe. Jeśli faktycznie tak jest, to super. Jeśli jednak nie, to i tak uśmiechnęłam się na sam widok tych słów i ładunku emocjonalnego, jakie one niosą.


Obecny stan wiedzy wskazuje wiele sposobów dążenia do sukcesu i realizacji celów. Podstawy leadershipu pozwalają nam praktycznie nauczyć się, jak żyć i poruszać się w dynamicznym świecie władzy i zależności służbowych, a psychologia i socjologia odpowiadają na podstawowe pytania dotyczące podstaw szczęścia, powodzenia i stabilności. Ciekawe, czy na tym świecie jest coś, co jeszcze jest niejasne, nie ma żadnej teorii. Nie ma w tej dziedzinie specjalistów, którzy są niezastąpionymi ekspertami albo nie są nimi wcale. Kiedyś jeden z profesorów powiedział mi, że tacy są właśnie pracownicy naukowi - udają, że się na czymś znają, nie znając się jednocześnie na niczym.

Nie wiem, co ta róża ma z tym wspólnego, ale pozostańmy przy założeniu, że do niezdefiniowana jednostka świata, która jest tak piękna, że jest jej wybaczone, że nic nie wie i nic nie znaczy. Oczywiście nie znaczy nic tak długo, aż jej tego znaczenia nie nadamy. Póki co pozostaje ona dla nas jedynie znakiem, czy ewentualnie symbolem. Ale być może nadzieją, szczęściem, miłością, smutkiem, melancholią. Może być pięknym wspomnieniem albo słodką obietnicą. Może być dekoracją. Może być modelką, obiektem fotograficznym, natchnieniem dla poetów i muzyków. Może być deklaracją. 

To zastanawiające, w jaki sposób dokonujemy korowania i dekodowania znaczeń. Przy założeniu, że dla naszej kultury pewne symbole są odczytywane i rozumiane w dany sposób, możemy wypracować wspólne porozumienie. Co wtedy, kiedy komunikujemy się z osobami z różnych środowisk kulturowych? Czy błaha róża może okazać się problemem? Być może zwykły kwiat nie, ale wiele innych rzeczy tak. Choćby stosunek do kobiet, rodziny, żucie gumy czy gest, wyrażający "ok". To, co w takich sytuacjach jest najważniejsze, to pamiętanie o wspólnej negocjacji i ustalaniu znaczeń. Wielokrotnie ja i Alvaro mieliśmy z tym problemy, mimo, że nasze kultury dzieli tylko 3500 km i pogoda. A może aż 3500 km? Ileż to w końcu przestrzeni dla niewypowiedzianych niuansów kulturowych i różnorodności! Musimy także pamiętać, aby kultur nie wartościować. Wydaje się to oczywiste, ale i bardzo trudne. Bo tam, gdzie pojawia się prawdziwe wartościowanie nie zdajemy sobie z niego sprawy, staje się ono przezroczyste (trochę jak w wypadku przezroczystości ras - np. biały dla białego). Nie wiem, czy termin Nacirema jest Wam znany? Jeśli nie, to proszę najpierw przeczytajcie tekst o ludziach Nacirema, a potem wygooglujcie, o czym jest tam tak naprawdę mowa.


O naszej pani ciecierzycy

Na szczęście, poza zainteresowaniami humanistycznymi mam też nieco inne - np. kulinarne. Nawiązując trochę do tych drugich poopowiadam Wam, jak zdrowa jest cieciorka i jak bardzo jej potrzebujecie i nie możecie bez niej żyć. Otóż, moi drodzy, ciecierzyca jest nieocenionym źródłem białka, a szczególnie dla wegetarian. W 100 g ugotowanego grochu włoskiego znajduje się ponad 8 g białka, które jest całkiem dobrze przyswajalne. Poza tym ciecierzyca obniża poziom złego cholesterolu i pomaga w walce z miażdżycą. Bardzo duża jest także zawartość błonnika, który szacowany jest na ok. 7,6 g (także w 100 g). Co za tym idzie wspomaga przemianę materii i walkę z zaparciami (choć może nie tak skutecznie, jak nadużywanie ksylitolu..., taki żarcik :). Niestety groch włoski może powodować wzdęcia, więc osoby, u których ten problem występuje często powinny mieć się na baczności. Poza tym, to można zamknąć oczy i jeść garściami. 

Poza walorami zdrowotnymi cieciorka ma nieocenione walory smakowe. Nadaje się do przygotowywania wielu różnych dań: past, zup czy burgerów. Warto także mieć w domu mąkę z cieciorki, z której możemy używać do zagęszczania sosów czy pieczenia chrupiących krakersów lub tortilli. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że cieciorka jest niedroga i bardzo łatwo dostępna. Jeśli więc nie włączyliście jej jeszcze do Waszej codziennej diety, to naprawdę nie wiem, na co czekacie!


Na dodatkową zachętę powiem Wam jeszcze, że sałatka daje naprawdę niezłego kopa energetycznego i zatrzymuje uczucie głodu na (w moim przypadku) ok. 5h. Sałatkę zjadłam w formie lunchu koło godziny 15 i na treningu o piątej czułam się pełna energii jak nigdy, wydawało mi się, że mogę góry (czy też sztangi) przenosić. Wyobraźcie sobie, ja, na sali ćwiczeń czerwona jak burak, ale w środku pracująca, jak dobrze naoliwiona maszyna, prę do przodu, jak wszyscy inni już leżą i odpoczywają. Nawet trenerka z niedowierzaniem patrzy, jak cały czas ćwiczę i to w jakim tempie. A ta precyzja ruchów, och! Do tego nagle gęsty, błyszczący lok spada mi na czoło, ale w niczym nie przeszkadza on moim ciężkim interwałom, które jednak mnie zdają się nie sprawiać żadnej trudności. Czujecie to? Tak właśnie czułam się podczas ćwiczeń. Smacznego!


poniedziałek, 23 marca 2015

GULASZ CIELĘCY Z CZERWONĄ FASOLĄ

Gulasz, to dobra potrawa nie tylko na jesienne i zimowe wieczory.  W trakcie przesilenia wiosennego dobrze od czasu do czasu posilić się czymś treściwym i sycącym. Mimo, że ciągnie nas już do słońca i sezonowych produktów, to wszystko zdaje się być przeciwko nam. W nocy temperatura spada poniżej zera, a media alarmują, że już milion Polaków zachorowało na grypę. Jak wiadomo - lepiej zapobiegać, niż się leczyć, wiec ugotujcie dzisiaj coś z zimowego repertuaru.





Składniki na 4 porcje:
  • 750 g karkówki cielęcej, 
  • 1 papryka czerwona,
  • 250 g czerwonej fasoli, 
  • 1/2 łyżeczki kuminu, 
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego, 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • sól morska.

Sos:
  • 1 duża cebula, 
  • 1 ząbek czosnku, 
  • 1 papryka czerwona, 
  • 2 pomidory, 
  • 1 mała cukinia, 
  • 1 szklanka bulionu warzywnego,
  • 100 ml białego wina,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • sól morska.
do podania: młode ziemniaczki z koperkiem, słodka papryczka.

Przygotowanie:

Zacząć od przygotowania sosu. Na dużej patelni z nieprzywieralną powłoką rozgrzać 2 łyżki oliwy. Cebulę posiekać i usmażyć na złoty kolor, pod koniec dodać czosnek przeciśnięty przez praskę i smażyć jeszcze 30 sekund. Paprykę, pomidory i cukinię umyć i pokroić w małe kawałki. Dodać do cebuli i dusić ok. 10 - 15  minut do miękkości. Warzywa przełożyć do kielicha blendera, wlać bulion i białe wino i zmiksować na gładki sos. Doprawić solą, jeśli jest taka potrzeba.

Teraz można zacząć przygotowywać mięso. Na suchej patelni podprażyć kumin i koper włoski. Po chwili ściągnąć z ognia i wlać oliwę. Karkówkę umyć i pokroić na małe kawałki. Mięso przesmażyć szybko na mocno rozgrzanej patelni, posolić. Przełożyć do dużego garnka z grubym dnem i zalać sosem. Dodać paprykę pokrojoną w grube pasy lub kwadraty i uprażone wcześniej przyprawy. Dusić na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 1 godziny (aż mięso będzie miękkie i delikatne - jeśli potrzeba, można przedłużyć czas gotowania). Pod koniec dodać ugotowaną lub osączoną z zalewy fasolę. Całość dobrze wymieszać. Podawać na ciepło z młodymi ziemniaczkami i koperkiem.


Obecnie moja cała energia schodzi na planowanie naszej przerwy świątecznej (a właściwie to jej większość, to, co mi pozostaje idzie na regenerację ciężkich zakwasów). Do wyjazdu pozostało zaledwie 5 dni, więc z niecierpliwością monitoruję pogodę w Hiszpanii i dostosowuję ją do moich planów wycieczkowych. Niestety, jak się okazało do Alhambry nie pojedziemy, bo na blisko dwa miesiące do przodu są założone rezerwacje na każdy możliwy sposób, dzień i godzinę. Dla mnie nie jest to o tyle dotkliwa strata, że ja już widziałam ten zapierający dech w piersiach kompleks, ale niestety nie widział go mój tata. Jak widać, tym razem nie będzie mu to jednak dane. Za to być może przejdziemy Caminito del Rey, które właśnie zostało udostępnione dla turystów i spełnia warunki bezpieczeństwa. Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię, mogą sobie kliknąć tutaj. Zapiera dech w piersiach, prawda?

Poza tym, naturalnie, przeznaczyliśmy cztery dni na ściganie procesji, wtapianie się w tłum i robienie zdjęć w Sewilli. Byłam tam już wiele razy, ale mimo wszystko cały czas chcę wracać. To miasto jest bardzo podobne do Krakowa - podobna wielkość, ilość mieszkańców, też stolica województwa na południu, oba nie mają dostępu do morza :). Sewilla tętni życiem, energią i czarem. Jedynym minusem jest to, że jest permanentnie pełna turystów. To prawda, że ja sama jestem turystką, ale nie taką. W Sewilli nie ma miejsca na tyle ludzi, nie mają, gdzie się podziać, plątają się jeden na drugim. Nie ma przestrzeni, w której mogliby się rozpłynąć.

Zostanie nam jeszcze plaża i chiringuitos. Najem się owoców morza, aioli i nawdycham słonej, morskiej bryzy. Zresztą podobno ukończono już budowę bulwaru łączącego kilka miejscowości na Costa del Sol, więc będę miała możliwość inhalowania się na rowerze. Tyle przyjemności, tyle wygrać!




wtorek, 4 listopada 2014

WARZYWA PO MAROKAŃSKU Z WĄTRÓBKĄ KRÓLICZĄ

Chęć na warzywa w stylu marokańskim chodziła już za mną od kilku dni. Jak to się stało, że ostatecznie zagrały w duecie z wątróbką? To bardziej przyziemne, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Dzień wcześniej robiliśmy tuszę królika, z której zostały nam wątroba i nerki. Pomysł na marynowanie wątróbki pochodzi od Marokańczyka, który starał mi się jak najlepiej zobrazować, jak idealnie ją przygotować, więc danie naprawdę oddaje klimat kraju Maghrebu.

Składniki na 1 porcję:

Mięso:
  • wątróbka i nerki królicze z jednego królika* (można zastąpić kurzymi),
  • 1/4 łyżeczki kuminu,
  • 1/4 łyżeczki słodkiej papryczki,
  • pieprz mielony,
  • sól morska,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek.

    * - kupiliśmy tuszę królika i przygotowaliśmy królika pieczonego w winie, nic się nie zmarnowało

Warzywa:
  • 1 cebula,
  • 1 zielona papryka, 
  • 1 duży pomidor,
  • 1/2 szklanki wody,
  • 1/2 łyżeczki imbiru (startego świeżego lub mielonego),
  • 1/4 łyżeczki cynamonu,
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryczki,
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryczki, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek, 
  • sól morska.

Przygotowanie:

Wątróbkę i nerki dokładnie oczyścić. Składniki marynaty wymieszać w dużej misce, dodać mięso. Marynować minimum 1 godzinę. W międzyczasie można przygotować warzywa. Oliwę rozgrzać na patelni, dodać cebulę pokrojoną w kostkę i usmażyć na złoty kolor. Dodać pomidora i paprykę, przyprawić i smażyć przez chwilę. Zalać wodą i dusić pod przykryciem około 20 minut. Kiedy warzywa są już gotowe, można smażyć wątróbkę. Patelnie z nieprzywieralną powłoką dobrze rozgrzewamy. Wykładamy mięso i całą zawartość marynaty (można dodać dodatkową łyżkę oliwy) i szybko smażymy z każdej strony. Podajemy od razu, na ciepło.





piątek, 17 października 2014

RYŻ Z SERCAMI PO HISZPAŃSKU


Ryż to jedno z tych dań, które Alvaro tak przepysznie przygotowuje... :) Jego uśmiech na twarzy jest wtedy bezcenny. Nie szczędzi oliwy z oliwek, cebuli ani papryk! Przejął styl gotowania swojego ojca, który w daniach typu paella nie ma sobie równych, przysięgam!!! Kocham tych moich Hiszpanów i ich kuchnię, którą tak świetnie potrafią gotować, a co najważniejsze rozumieją ją, bo kuchnia hiszpańska, to nie jedynie przepisy, ale i styl życia. Aby się w niej naprawdę rozsmakować trzeba znać jej historię i  obyczaje z nią związane. To są smaki Hiszpanii. Wesołej, tętniącej muzyką i parzącej żarem południowego słońca. Para vivir y morir amigo mio. Andalucia.


Składniki na 4 porcje (po 380 kcal):
  • 300 g serc kurzych, 
  • 1 szklanka ryżu arborio do risotto,  
  • 1 czerwona papryka, 
  • 1 zielona papryka, 
  • 1 cebula, 
  • 2 ząbki czosnku, 
  • 2 szklanki bulionu warzywnego, 
  • 1 łyżeczka słodkiej papryczki, 
  • 1 łyżeczka kurkumy, 
  • sól morska, 
  • świeżo mielony pieprz, 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek.

Przygotowanie:

     Oliwę rozgrzać na patelni. Wrzucić posiekaną cebulę i smażyć przez chwilę, dodać czosnek pokrojony w cienkie plasterki i paprykę, rozdrobnioną w małe kwadraciki. Smażyć około 5 minut pod przykryciem. W międzyczasie serca umyć i dokładnie oczyścić. Wrzucić na patelnię i zarumienić. Dodać ryż i zalać go bulionem, przyprawiając papryczką, kurkumą solą i pieprzem. Wszystko wymieszać. Gotować na średnim ogniu około 15 minut (aż ryż wchłonie cały płyn), mieszając co jakiś czas. Podawać od razu.


     


poniedziałek, 29 września 2014

PIPIRANA Z KREWETKAMI I SURIMI

     Od zawsze byłam wielką fanką sałatek i owoców morza. Tak więc sałatka z owoców morza jest szczytem moich kulinarnych fantazji. Pipirana czy picadillo (zależnie od regionu Hiszpanii) to jedna z moich ulubionych przekąsek czy propozycji obiadowych w wersji hiszpańskiej. Podstawa to drobno pokrojone papryki i cebula, a reszta to ulubione warzywa i owoce morza.







Składniki na 4 porcje (po 220 kcal):
  • 1 papryka czerwona, 
  • 1 papryka zielona, 
  • 1 duża biała cebula, 
  • 100 g krewetek koktajlowych w zalewie, 
  • 15 paluszków surimi, 
  • 5 łyżek oliwy z oliwek, 
  • 2 łyżki octu winnego,
  • sól kamienna, 
  • świeżo mielony pieprz kolorowy.

Przygotowanie:

     Warzywa kroimy w drobną kostkę, krewetki myjemy pod bieżącą wodą, surimi kroimy na kawałeczki. Wszystkie składniki mieszamy. Zalewamy oliwą i octem. Doprawiamy solą i pieprzem. Chowamy do lodówki na minimum godzinę, aby sałatka się "przegryzła". 


środa, 21 maja 2014

SAŁATKA Z MARYNOWANEJ PAPRYKI I TUŃCZYKA

Jedna z moich ulubionych sałatek z kuchni hiszpańskiej. Nadaje się zarówno na tapas, jak i na obiad, z kawałkiem pieczywa. Idealna na każdą porę roku, a co najważniejsze, jej przygotowanie nie zajmuje więcej niż 10 minut.









Składniki na 2 porcje (po 350 kcal):
  • 150 g papryki marynowanej (około 5 dużych plastrów),
  • 2 puszki tuńczyka w oleju,  w kawałkach,
  • 1 średnia biała cebula,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • 1 łyżka octu, 
  • sól kamienna, 
  • świeżo zmielony czarny pieprz.

Przygotowanie:

Paprykę osączyć z zalewy i wypłukać na sitku pod bieżącą wodą. Pociąć w plastry. Z tuńczyka odlać zalewę. Dodać do papryki. Cebulę obrać i pokroić w cienkie paseczki. Pokropić oliwą i octem. Doprawić solą i pieprzem do smaku.




czwartek, 20 marca 2014

KREMOWA ZUPA Z MARCHWII I ZIELONEJ FASOLKI SZPARAGOWEJ

Zawsze, kiedy chcę nieco urozmaicić porcję zupy, wrzucam do niej przypadkowe warzywa i przyprawy, tworząc przy tym niepowtarzalne smaki i aromaty, które na długo pozostają w naszej pamięci i kuchni. Podobnie było z tą zupą. Okazała się strzałem w dziesiątkę - jej po prostu nie można nie lubić. Jest bardzo delikatna i kremowa, a pikantność papryczek dodaje jej tego czegoś. Po prostu pycha!






Składniki na 6 porcji (po 70 kcal):
  • 2 litry bulionu warzywnego,
  • 3 duże marchewki,
  • 1 duża cebula, 
  • 200 g zielonej fasolki szparagowej,
  • 18 zielonych i czerwonych papryczek w oleju, nadziewanych serem.
do podania: pietruszka

Przygotowanie:

Marchew obrać, fasolkę umyć i odciąć końce, cebulę obrać. Warzywa gotować w bulionie przez ok 1 - 1,5 godziny. Zblendować na gładką zupę. Podawać na ciepło z papryczkami i pietruszką.




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

PIECZONY HALIBUT

     To danie to moja deklaracja: uwielbiam czosnek! Dla niektórych niezrozumiała i zupełnie nie do przyjęcia. Dla wszystkich, którzy nie podchodzą tak entuzjastycznie do czosnku polecam zredukować jego ilość o połowę lub całkiem go wykluczyć. Niezależnie od jego obecności ryba po upieczeniu będzie delikatna i po prostu pyszna. Gwarantuję, że zachwyci każdego! Towarzystwo sałatki z marynowanej papryki halibut zawdzięcza mojej cioci, która pokazała mi jak w 3 minuty przyrządzić przekąskę, która może stanowić doskonałe tło dla wielu potraw. 

     Składniki na 4 porcje (195 kcal każda):
  • 0,5 kg świeżego halibuta bez skóry,
  • 5 ząbków czosnku, 
  • mała cytryna, 
  • sól, 
  • pieprz, 
  • igiełki rozmarynu, 
  • suszona papryczka chilli,
  • słodka papryczka,
  • kumin rzymski.
     Sałatka:
  • słoik papryki marynowanej w occie,
  • 1 cebula,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • sól,
  • pieprz.
     Przygotowanie:

     Nagrzewamy piekarnik na 175 stopni. Halibuta myjemy, suszymy, porcjujemy. Przekładamy go na tackę do grillowania i przyprawiamy solą, pieprzem, papryczką i kuminem. Wcieramy w niego dokładnie utłuczony czosnek. Filety nakłuwamy rozmarynem i chilli. Na koniec kładziemy po dwa plastry cytryny na każdy kawałek ryby. Wkładamy do piekarnika, pieczemy około 15 minut. 
W trakcie pieczenia przygotowujemy sałatkę. Paprykę dobrze płuczemy, kroimy na cienkie paski. Cebulę siekamy na wiórki i dodajemy do papryki, doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy oliwą. Odstawiamy do lodówki.