Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazylia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazylia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2015

WIOSENNY MAKARON Z CUKINIĄ I SZPARAGAMI

Moja intensywna eksploatacja wiosennych warzyw nadal trwa i ma się dobrze. Kiedy cena szparagów spadła do racjonalnej, zaczęliśmy kupowanie na kontenery, a nie pęczki. Można je serwować na tysiąc różnych sposobów. Przepisy na szparagi nigdy się nie kończą, a to właśnie jeden z nich.




Składniki na 4 porcje:
  • 250g makaronu z pszenicy durum, 
  • 2 cukinie (ja użyłam zielonej i żółtej), 
  • 250g sera mozzarella, 
  • 500g szparagów, 
  • 3 łyżki bazyliowego pesto*, 
  • 4 łyżki sera ricotta, 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek, 
  • 2 szalotki, 
  • 1 ząbek czosnku,
  • listki świeżego oregano, 
  • listki świeżej bazylii, 
  • sól morska.
* - najlepiej użyć domowego lub sklepowego, o jak największej zawartości bazylii i oliwy z oliwek. 

Przygotowanie:

Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie (ok. 8-9 minut lub wg informacji na opakowaniu). Szparagi umyć, oderwać zdrewniałe końce (najlepiej samemu wyczuć, w którym miejscu będą się łamać). Gotować kilka minut w osolonej wodzie na stojąco. Bardzo ważne, aby ich nie rozgotować, bo mogą się rozpadać i być gorzkie. Po ugotowaniu ochłodzić i pokroić na 3 lub 4 części każdą sztukę.

Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek. Szalotkę drobno posiekać i zeszklić na złoty kolor. Dodać czosnek przeciśnięty przez praskę i cukinię pokrojoną w małe kawałeczki. Dusić na wolnym ogniu ok. 15 minut. Pod koniec czasu duszenia wymieszać ugotowany makaron z bazyliowym pesto i przełożyć na patelnię, do usmażonej cukinii. Dodać szparagi i pokrojony ser mozzarella, delikatnie przemieszać i pozostawić na minutę pod przykryciem, aż do rozpuszczenia się sera. Dosolić, jeśli jest taka potrzeba. Podawać od razu z łyżką sera ricotta, świeżą bazylią i oregano.


Halo, szparagi

To jeden obowiązkowych trendów sezonu, szczególnie, że ten trwa jedynie 2 miesiące. Chodzi tu jednak o znacznie więcej, niż o modę i bycie w temacie. Szparagi to prawdziwy kaprys natury. Są przepyszne a do tego niezwykle niskokaloryczne - 100g to tylko 18 kcal. Składają się w ponad 90% z wody, a do tego najczęstszą formą ich przygotowania jest właśnie gotowanie, co nie odbiera im dietetycznego wizerunku. Mimo to są bogatym źródłem witamin i minerałów. Można je jadać praktycznie w dowolnych ilościach, o każdej porze dnia. Ważne jednak, aby właściwie je przygotować i nie pozwolić im się zepsuć - szparagi powinniśmy przechowywać w lodówce i zużyć do 3 dni od zakupu.

Jak wspomniałam wyżej sposobów na podanie szparagów jest tyle, ile kucharzy na świecie. Jeśli nie jesteście zbyt zaprzyjaźnieni z tym warzywem zacznijcie od najprostszego - ugotowania go w wodzie lub na parze. Podajcie je z dodatkiem sera, masła lub delikatnego sosu czy jajka. Zaprzyjaźnijcie się z ich smakiem, opanujcie do perfekcji sposób gotowania ich na chrupko, a jednak miękko. Kiedy już znudzicie się tym purytańskim serwowaniem szparagów zacznijcie prawdziwą zabawę. Zróbcie z nich zupę, dodawajcie do risotta, makaronów, kanapek i koreczków. Uzupełniajcie nimi dania mięsne i rybne. Spróbujcie szparagowego koktajlu i sosów na bazie tego królewskiego warzywa. Eksperymentujcie i koniecznie dzielcie się wrażeniami i przepisami.


niedziela, 15 marca 2015

BEZGLUTENOWE PLACKI OWSIANE Z KONFITURĄ Z PAPAI


Każde danie ma jakąś historię - czasem długą i bogatą, a czasem nie ma po prostu co opowiadać. Tu można by jedynie powiedzieć tyle, że papaja, którą kupiliśmy w supermarkecie okazała się gorzka i niesmaczna. Musieliśmy przejść do planu awaryjnego  i tak powstała marmolada z papai. A właściwie to raczej przesmażone owoce albo w ogóle nie. Właściwie, to wygląda jak paprykarz szczeciński. 



Składniki na 3 porcje:

Placki:

  • 1 - 1,25 szklanki mleka ryżowego, 
  • 1 jajko wiejskie, 
  • 1 szklanka mąki owsianej, 
  • 1/2 szklanki płatków owsianych, 
  • 1/2 szklanki mieszanki mąk bezglutenowych,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowego, jeśli to wymagane),
  • szczypta soli.

Marmolada z papai:
  •  1/2 dojrzałej papai, 
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią, 
  • 1 łyżka tłuszczu kokosowego, 
  • 2 łyżki syropu z agawy, 
  • kilka kropel soku z cytryny.
do podania: świeże listki bazylii, orzeszki piniowe. 


Przygotowanie:

Najpierw przygotować konfiturę. Papaję przekroić, wyłuskać pestki, obrać i pokroić na małe kawałeczki. Na patelni rozgrzać tłuszcz kokosowy, wrzucić papaję, dodać cukier waniliowy i smażyć przez chwilę. Dodać syrop z agawy i sok z cytryny i smażyć jeszcze przez 10 minut na wolnym ogniu pod przykryciem. Mieszać od czasu do czasu i częściowo rozgnieść owoce. Pod koniec gotowania odsłonić pokrywkę i odparować płyn. Przełożyć do czystego, wyparzonego słoika. 

Mąki przesiać do miski z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać płatki owsiane. W drugim naczyniu wymieszać mleko i jajko. Suche składniki połączyć z mokrymi. Smażyć niewielkie placuszki na suchej patelni naleśnikowej. Podawać na ciepło z konfiturą, świeżą bazylią i orzeszkami piniowymi.



Ostatecznie nasza marmolada z papai wyszła bardzo przyzwoicie. To tylko dowodzi temu, że nie ma produktów i dań, których nie da się uratować. Na wszystko jest sposób. Najgorzej radzić sobie właśnie z goryczką, bo jej niewiele może pomóc. W końcowym rozrachunku jednak smarowidło przypomina w przestrzeni smakowej typowy dżem pomarańczowy - z nutką goryczy, a podobno to ona sprawia, że nasze dania stają się naprawdę dorosłe.  

Z papają historia zaczęła się następująco. Po powrocie z Kuby planowałam sobie, że kupimy kilka typowych produktów i zrobimy sobie nasze a'la kubańskie śniadanie, co było o tyle absurdalne, że jedzenia w hotelu mieliśmy okropne. W każdym bądź razie do tego była nam potrzebna papaja. Kupiliśmy 1 dorodną (a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało), sztukę za złotych trzydzieści, groszy zero (!). Kiedy przyszło do porannego sobotniego śniadania, komisyjnego krojenia papai i okolicznościowych braw, wydawało się, że nic nie może zmącić naszego szczęścia. Do czasu, kiedy spróbowaliśmy naszej zdobyczy. Powiedzieć, że owoc był rozczarowujący, to daleko posunięty eufemizm. Tego nie dało się zjeść! Papaja była gorzka i... gorzka - dno. Pierwszą połowę posłodziliśmy syropem klonowym i jakoś ją przełknęliśmy. Drugą zostawiliśmy na okolicznościowe przetwory.

Byłam bardzo zaskoczona, bo owszem zdaję sobie sprawę, że owoce tropikalne, które trafiają do naszych sklepów przyjeżdżają z bardzo daleka i kiedy są zrywane niczym nie przypominają owoców. Rozumiem też, że papaja nie każdemu może smakować, bo a) jest mało słodka, b) różne sztuki mogą smakować zupełnie różnie i wreszcie c) bywają gorzkie. No, ale przysłowiowe, bez jaj!

 

Poza tym, nasze przeboje z papają zaczęły się już na Kubie. Tam, jak wiadomo, niekoniecznie wszystko jest, a raczej wszystkiego nie ma (powiedzenie, że nie ma niczego, to już jednak za dużo). Przez pierwsze trzy dni owoce, które nam serwowali były mocno niedojrzałe. Gujawy były ledwo różowe, a papaje, mimo, że pomarańczowe, to miały jedynie konsystencję - na smak trzeba było poczekać. Potem było już nieco lepiej, przynajmniej, jeśli chodzi o owoce.

A tymczasem mamy już nauczkę - nigdy więcej papai z niewiadomego pochodzenia w polskim supermarkecie. A przynajmniej ostrożnie...

Smacznego!


poniedziałek, 9 marca 2015

GRILLOWANY ŁOSOŚ NA CYTRYNOWYM RISOTTO Z SOSEM SPIRULINOWYM

Ostatnio byłam pod wpływem wielu inspiracji. Podróże, ciekawe wydarzenia, znajomi, wiele interesujących odkryć w blogosferze (i to polskiej), poszukiwań kulinarnych. Wszystko, co dzieje się wokół mnie mnie, to co mnie otacza, wpływa na mnie i na mój styl gotowania. Nadal jest swojsko i zdrowo, ale w nieco inną stronę. Mam jedynie nadzieję, że moje otwarcie na lewo nie będzie mnie kosztować tak drogo, jak Aldo Moro.






Składniki na 2 porcje:

Ryba:

  • 300 g filetu z łososia ze skórą, 
  • 1 łyżka mąki ryżowej,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • sól morska, 
  • świeżo zmielony pieprz kolorowy, 
  • szczypta zmielonych goździków.

Ryż:
  • 2 szklanki ugotowanego ryżu brązowego, 
  • 2 pełne łyżki serka kremowego,
  • 1 łyżka startej skórki z cytryny, 
  • szczypta soli morskiej.

Sos spirulinowy:
  • 1 łyżka spiruliny, 
  • 1 łyżka syropu klonowego, 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • szczypta soli morskiej. 

oraz
  • 1 łyżka prażonej quinoa (quinoa puffs)
  • garść pestek granatu, 
  • liście świeżej bazylii, 
  • kilka nitek szczypiorku.

Przygotowanie:

Ugotowany ryż wymieszać dokładnie z serkiem, skórką z cytryny i solą. Przełożyć na patelnię z nieprzywieralną powłoką i podgrzewać powoli na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Łosia umyć, wytrzeć i pokroić na 2 kawałki. Posypać obficie solą, pieprzem i odrobiną goździków. Oba filety obtoczyć dokładnie w mące ryżowej. Usmażyć na łyżce oliwy na patelni grillowej z każdej strony. 

W międzyczasie uprażyć quinoa na suchej patelni przez ok. 20 sekund i przygotować sos. Spirulinę wymieszać ze szczyptą soli i syropem klonowym, dolewać oliwę z oliwek cały czas mieszając. Sos będzie miał konsystencję gęstej pasty; jeśli chcemy, aby był rzadszy wystarczy dodać nieco mniej spiruliny. 

Podawać zaraz po upieczeniu się łososia. Ryż wyłożyć na talerze, umazać je odrobiną sosu, nałożyć rybę i oprószyć quinoa i granatem. Udekorować listkami świeżej bazylii i szczypiorku.


 

Sposób, w jaki "montujemy" nasze talerze ma ogromny wpływ na sam proces jedzenia. Przede wszystkim, estetycznie podane danie będzie cieszyć nie tylko podniebienie, ale też oczy (Alvaro zawsze twierdzi, że ja jem oczami). Ponadto, już na starcie sugerujemy, co w naszej potrawie jest istotne, a co jest jedynie dodatkiem. Naturalnym wydaje się położenie ryby na ryżu, a nie odwrotnie. Jeśli nie jest to risotto z łososiem, a ryż jest tu jedynie dodatkiem - wiemy, co mamy robić. :) Warto też uważać z dodatkami i sosami. Jeśli danie tego nie wymaga starajmy się większą część sosu umieścić obok dania, a nie bezpośrednio na nim. W przypadku sosu ze spiruliny byłoby zabójstwem polać nim gotowego łososia z ryżem ze względu na jego zabójczo, charakterystyczny smak. Każdy ma prawo dozować sobie dodatki tak jak chce i ile chce; a także do ostatniego kęsa.


Spirulina fenomenalnie podkreśla smak dania. Delikatnie sugeruje, że bardzo pasuje do łososia i to nie jedynie kolorystycznie, ale też z pochodzenia. Do tego słodki smak sosu - pasty świetnie kontrastuje z delikatnym, słonym królewskim filetem. // O spirulinie nieco więcej pisałam już tutaj, zapraszam do przeczytania. 


Granat, który został wykorzystany do tego dania był wcześniej zamrożony. To jeden z tych owoców, które można otworzyć, użyć potrzebnej nam części i zamrozić. Ja przechowuję je wyłuskane, gotowe do użycia. Dzięki temu nie potrzebują dodatkowego czasu na rozmrożenie owoca. Wystarczy, że wyjmę potrzebną mi w danym momencie porcję i udekoruje nią danie. Granat rozmraża się w mgnieniu oka, a lekko zmarznięty smakuje jeszcze lepiej, niż ten w temperaturze pokojowej. Podobnie postępuję np. ze świeżymi listkami szpinaku czy domowymi truflami. Są to produkty, których zazwyczaj (wiadomo, bywa różnie) nie zużywam na raz. Szkoda byłoby je marnować, a tak mogę cieszyć się nimi w dowolnej chwili. 

Szczerze polecam Wam też robienie bulionów na zapas i mrożenie ich w pojedynczych opakowaniach. Dzięki temu zawsze będziecie mieli pod ręką aromatyczny wywar, dzięki któremu każda zupa nabierze niepowtarzalnego smaku. Podobnie postępujcie z zieleniną. Warto przygotować sobie pudełeczka z zamrożonym i posiekanym koperkiem czy pietruszką. Zawsze, kiedy braknie nam świeżych ziół wystarczy, że wyjmiemy je z zamrażarki i wrzucimy do zupy.


Niestety, na biurku zaczyna kotłować się coraz więcej spraw. Terminy gonią terminy, zobowiązania przypominają o sobie z bolesnym naciskiem, a czasu dla siebie jest coraz mniej.

" To było tak, to było tak
Spóźniona biegłam na spotkanie "

~ Maanam
 
Uczono nas, że cytujemy nie aby pokazać nasze oczytanie lub też znajomość tematu, ale wtedy, kiedy nie potrafilibyśmy powiedzieć czegoś trafniej. Stąd właśnie fragment "Do kogo biegłam", choć zupełnie nie w charakterze mojej problematyki. Jak to się potocznie mówi z dupy wyjęty

 

Kącik prawdziwego mężczyzny czyli porządny Chevrolet z lat 60tych, jak na twardziela przystało. Kubańskie cygaro i bardzo hipsterskie zdjęcie z warszawskiego klubu z whisky na barze. 

Niestety musiałam się zabrać za sprzątanie czy też organizację - ? (stąd kocham w j. hiszpańskim różnicę między limpiar i recoger). Nie robiłam tego praktycznie rzecz biorąc od ostatnich świąt. Wszędzie walają się pudła i niedobitki po prezentach, prasa i książki, a nawet jedna bombka się zawieruszyła. Tak to już jest, że wraz z nadejściem wiosny ludzie zyskują jakąś niezbadaną, tajemniczą siłę, którą są napędzani. W wierzeniach ludowych jest potocznie nazywana Słońcem. Nie wiadomo, czy istnieje w naszej szerokości geograficznej, ale podobno byli szczęśliwcy, którzy kiedyś je widzieli. Choć z tym też różnie bywa, bo jeśli już bóstwo S jest na horyzoncie, to świeci tak mocno, że i tak nie można mu spojrzeć w... majestat.

Smacznego,
Dorota


niedziela, 30 listopada 2014

MIX OWOCÓW TROPIKALNYCH

Często mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy kupuję świeże owoce i warzywa, wybieram te nasze, polskie, ale też te ekskluzywniejsze - sezonowe czy tropikalne. I o ile te pierwsze znikają w mgnieniu oka, to te drugie leżą i gniją, czekając na jakieś wyuzdane okazje specjalne, które jakoś tak nie nadchodzą... Tak było i tym razem. Miałam dojrzałe mango, kaki, piękne pomarańcze i granat, mandarynki i żółciutkie banany. I tak sobie one leżały. I leżały. I nadal tak sobie leżały... No i mogłyby tak sobie leżakować, aż uległyby rozkładowi w blat stołu. Ale jednak coś się zmieniło i trafiły na talerz - bez specjalnej okazji.



Składniki:
  • 1 mango, 
  • 1 kaki, 
  • 1 banan, 
  • 1 mandarynka, 
  • 1/4 granatu, 
  • 1 pomarańcz, 
  • kilka listków bazylii.

Przygotowanie: 

Owoce obrać i pokroić w plastry. Podawać od razu.


Najwspanialsze owoce tropikalne są oczywiście w tropikach. Ciężko porównać smak np. mango, które zostaje zerwane będąc jeszcze mocno niedojrzałe i przemierza tysiące kilometrów zanim się do nas dostanie od mango z targu, które dochodziło w pełnym słońcu, na świeżym powietrzu. Naturalnie, powinnyśmy jadać owoce i warzywa, które pochodzą z naszej strefy klimatycznej i wspierać lokalnych rolników, ale komu nie zamarzy się od czasu do czasu intensywnie różowy granat czy elektryzująco pomarańczowe mango?

Stąd właśnie moje najwspanialsze wspomnienia, dotyczące owoców tropikalnych pochodzą właśnie z podróży do tych krajów. Takie wyjazdy to nie tylko doskonały pretekst do wypoczynku, ale przede wszystkim do poznania nowych kultur, obyczajów, zobaczenia pięknej przyrody i doświadczenia fantastycznych wrażeń smakowych.

Naturalnie, czuję, że wiele podróży o charakterze kulinarnym jeszcze jest przede mną. Wysoko na liście moich marzeń znajdują się top 3 destynacje:
  1. Izrael - niezwykle kusi mnie serwowany tam mix kuchni żydowskiej i arabskiej. Nigdzie indziej nie spróbuje się takiego hummusu, tahini czy sosu daktylowego. Street food na najwyższym poziomie i fantastyczna kuchnia orientalna. Cudowne smaki, dobrej jakości produkty i do tego niesamowite możliwości turystyczne. 
  2.  Kanada - marzy mi się przede wszystkich typowe kanadyjskie śniadanie polane sowicie prawdziwym, wysokiej klasy syropem klonowym. Będąc tam, nie sposób nie spróbować też wspaniałych ryb i przetworów rybnych. Jest to kuchnia, która sporo zaczerpnęła z kuchni francuskiej i brytyjskiej. Stawia na lokalne produkty i ekologiczne trendy. 
  3. Szwecja - koniecznie w Boże Narodzenie! Nie wiem, czy to przez Ikea, czy inne spopularyzowane w mediach szwedzkie świąteczne specjały, ale moja podróż tam na pewno będzie pachniała grzanym winem i aromatycznymi pierniczkami.


Owoców nie warto także omijać ze względu na to, jak pozytywnie wpływają na naszą figurę. Mają dużo witamin i są źródłem dobrego cukru. Poza tym niektóre mają dużo błonnika i wspomagają wprawną przemianę materii. Najlepiej jeść je w pierwszej połowie dnia - a już zdecydowanie unikać na noc. Zawarty w nich cukier szybko podniesie nam poziom glukozy we krwi. Niestety tak szybko, jak wzrośnie, tak szybko i spadnie i może powodować nękające nas uczucie głodu jeszcze przed pójściem spać.

foto: JCK
(z naszej wspólnej podróży na Sri Lankę)

poniedziałek, 20 października 2014

SAŁATKA Z MANGO, SERA MOZZARELLA, BAZYLII I ORZECHÓW WŁOSKICH

Licząc średnią liczbę przygotowywanych przeze mnie sałatek na tydzień dochodzimy do wniosku, że bardzo lubię sałatki! Uwzględniając ich składniki wyjdzie nam, że jestem uzależniona od... poczciwej caprese i sałatek na słodko. Po rozważaniach matematycznych poszłam więc za ciosem - jest sałatka caprese, ale na słodko!
Składniki na 2 porcje (po 460 kcal):
  • 1 mała kulka sera mozzarella (125 g),
  • 1 dojrzałe mango,
  • 3 łyżki orzechów włoskich,
  • kilka listków świeżej bazylii,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżka octu balsamicznego,
  • 1 łyżka syropu klonowego.

Przygotowanie:

Ocet wymieszać z syropem klonowym, mieszając dodawać powoli oliwę. Dressing wylać na dno talerza lub salaterki, na której będziemy podawać sałatkę. Mango obrać i pokroić na cienkie plastry. Ser mozzarella osączyć z zalewy i porwać w drobne kawałki. Orzechy wyłuskać z łupin i przekroić na pół. Wszystko zmieszać w naczyniu z dressingiem. Posypać świeżą bazylią.









poniedziałek, 12 maja 2014

PRECEL Z MOZZARELLĄ, SUSZONYMI POMIDORAMI I BAZYLIĄ

     Śniadaniowy precel to fantastyczna alternatywa dla kanaki. Doskonale smakuje sam, jak i z nadzieniem. Ser mozzarella, doskonale komponuje się z suszonymi pomidorami i bazylią, tworząc sycące śniadanie.









Składniki (510 kcal):
  • 1 precel z sezamem lub makiem,
  • 30 g sera mozzarella,
  • 3 suszone pomidory, 
  • kilka listków świeżej bazylii,
  • 1 łyżka kremowego serka kanapkowego.

Przygotowanie:

     Obwarzanka przepołowić na pół, tostować z obu stron. Posmarować serkiem. Mozzarellę pokroić w plastry, suszone pomidory odsączyć i pokroić. Bazylię umyć i osuszyć. Precla wypełnić serem, pomidorami i bazylią. Podawać od razu.





piątek, 21 marca 2014

KOKTAJL Z AWOKADO, JABŁKA I BAZYLII

Wiosna nadchodzi coraz pewniejszymi krokami. My, za wszelką cenę chcemy dobić zimę, otaczając się świeżymi warzywami, owocami, kwiatami i zielenią. Poza tym, po sezonie gorącego i sycącego jedzenia czas na lekkie i pełne witamin dania. Istny zastrzyk energii!
Składniki na 2 porcje (po 230 kcal):
  • 1 dojrzałe awokado,
  • 1 słodkie jabłko,
  • garść listków świeżej bazylii,
  • 200 ml mleka,
  • 1 łyżka syropu z agawy.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki włożyć do misy blendera i zmiksować na wysokich obrotach na gładki mus. Podawać schłodzony lub z kostkami lodu. 



środa, 17 kwietnia 2013

CAPRESE

      Caprese jest obok Cezar Salad najpopularniejszą sałatką, którą na dzień dzisiejszy można spróbować w restauracjach na całym świecie. Często marginalizowana do postaci dodatku do dania głównego, mimo swojego niepowtarzalnego smaku. Przygotowana ze świeżych pomidorów i pełnotłustej Mozzarelli może stanowić wyśmienite danie, a nie jedynie akompaniament.

Składniki na 3 porcje (244 kcal porcja):
  • 250g pełnotłustego sera Mozzarella (odradzam wersję light wszystkim, którzy oprócz konsystencji lubią delektować się także smakiem),
  • 2 średnie pomidory,
  • garść listków świeżej bazylii, 
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek,
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego,
  • sól, 
  • świeżo zmielony pieprz.

Przygotowanie:

     Mozzarellę i pomidora pokroić w plasterki. Układać na talerzu naprzemiennie ze świeżymi listkami bazylii.
Doprawić solą i pieprzem do smaku. Skropić oliwą i octem.






      Dlaczego Caprese?
Po pierwsze stanowi ciekawą alternatywę dla innych sałat, jest daniem lekkim, które idealnie pasuję na lunch czy kolację (co nie koliduje z tym, że jadłam ją dziś na śniadanie). Ser Mozzarella jest bogaty w białko, a pomidory to źródło wielu cennych witamin i składników mineralnych. Bazylia jest aromatycznym ziołem, które jest dodatkiem do wielu dań, szczególnie kuchni śródziemnomorskiej. Doskonale dodaje smaku potrawom o nieco mdłym wyrazie. Te trzy składniki spotykając się w Caprese tworzą delikatną i elegancką potrawę, która według mnie w pełni zasługuje na tytuł sałatki przynajmniej "królewskiej".